Tam, gdzie żyją dowiarki

A photo by Elaine Li. unsplash.com/photos/9jYj32TN9Ts

Wcale nie trzeba pokonywać siedmiu gór i lasów, by spotkać istoty zwane dowiarkami. Żyją wśród nas i z reguły mają się dobrze. A przynajmniej starają się głęboko to wierzyć.

Po czym ich poznać? W dzieciństwie najdłużej wierzą w Świętego Mikołaja i Wielkanocnego Zajączka, tocząc zażarte boje z rówieśnikami wcześniej uświadomionymi przez rodziców lub okrutną rzeczywistość. Mają jeden argument, którego nie jest w stanie nikt zbić. Oczywiste jest przecież, że grubawy dziadek z workiem prezentów przychodzi tylko do tych, którzy w niego wierzą. Nie przekonasz ich, że jest inaczej, a jeśli przekonasz, to wiedz jedno. Właśnie pozbawiłeś wszystkich dowiarków jednego przedstawiciela ich społeczeństwa.

Wkroczenie w dorosłość bywa dla nich bolesne. Długo przeżywają żałobę po każdym marzeniu unicestwionym przez prozę życia. Jeśli macie do czynienia z osobą, która właśnie załamuje się tym, że nie zrealizuje swoich dziecięcych planów, zapisywanych skrycie w pamiętniczku, wyszeptywanych przed snem i pielęgnowanych przez całą młodość, zróbcie mi przysługę i potraktujcie ich łagodnie. Są to bardzo wrażliwe stworzenia i potrzebują czasu, by dawne marzenia zastąpić nowymi. To dla nich jedyny sposób na poradzenie sobie z taką sytuacją. Dowiarki lubią pleść złociutkie niteczki i dziergać z nich piękne sny. Od tych w miarę przystępnych, jedynie leciutko unoszących się nad ziemią, po te stworzone z prawdziwym rozmachem. Przyprawiają im skrzydła tak rozłożyste, że potem sami nie są w stanie ich dogonić. Dlatego czasem zerkają w górę i planują podróże podniebne, nogami stąpając po ziemi, głowę wysoko w chmurach gubiąc.

W co wierzą dowiarowie? W zasadzie we wszystko. Wierzą w dobroć w ludziach. W to, że pozytywna energia wysyłana przez nas w kosmos krąży gdzieś po orbicie i prędzej czy później do nas wraca. Wierzą, że uczciwość naprawdę popłaca. Wierzą też w kolejne szansy i chętnie rozdają je na prawo i lewo, nie bacząc na to, że niektórzy kwitują to pogardliwym uśmiechem.

Dowiarki wierzą w miłość od pierwszego wejrzenia, w to, że każdy ma szansę na to, by odnaleźć prawdziwe uczucie. Wierzą ponadto, że wszyscy mają prawo do szczęścia oraz w to, że w drodze do jego osiągnięcia najczęściej przeszkadzamy sobie my sami. Wierzą nawet w to, że los potrafi być dla nas łaskawy, jeśli nie robimy mu szczególnie na złość. Oj tak, nieskończone są pokłady ich wiary. Wyobraźcie sobie, że wierzą oni nawet w to, że szczęście można odnaleźć wszędzie wokół, jeśli dobrze się rozejrzymy. Dlatego ich wzrok jest często rozbiegany i nieobecny.

Dowiarki wierzą również, że złe rzeczy, które nas spotykają, mogą służyć czemuś dobremu. W związku z tym każde bolesne doświadczenie starają się uzasadnić, znaleźć w nim cel lub naukę. Nie zawsze jest to oczywiście możliwe i wtedy dowiarki cierpią najmocniej. Cały ich świat traci fundamenty i ciężko im odnaleźć się w tych ruinach. Stają się wtedy podobni do niedowiarków. Wtapiają się w szary tłum, ich wzrok traci mętność, staje się trzeźwy, a kroki nie gubią już rytmu. Są zgorzkniali i w przeciwieństwie do niedowiarków, nie wierzą już zupełnie w nic. Niekiedy im przechodzi, jednak niektórzy odchodzą z tego świata, odprowadzani przez duchy wszystkich niespełnionych zamierzeń i zjawy każdego przykrego życiowego doświadczenia. Nikomu nie życzę takiego losu.

Jeśli rozpoznacie wśród was jakiegoś dowiarka, bądźcie dla niego mili. To istoty z reguły niegroźne dla otoczenia. Nie wykorzystujcie ich wiary do swoich celów. Nie śmiejcie się z ich planów (nawet tych najmniej możliwych do zrealizowania), a już pod żadnym pozorem nie podnoście ręki na ich marzenia, mówiąc im, że to nie ma sensu. I nigdy, przenigdy nie wykorzystujcie ich wiary w ludzką dobroć, by zachłannie wyciągać rękę po kolejną niezasłużoną szansę. Bądźcie dla nich delikatni. W naszych czasach to i tak już wymierający gatunek.