Brace yourself – autumn is coming!

Nie dajcie się zwieść słonecznej aurze. Jesień nadchodzi ubrana w sukienkę i kapelusz z szerokim rondem. Na nosie ma przeciwsłoneczne okulary i wita nas ciepłym uśmiechem. Jednak to tylko podpucha. Tak naprawdę czai się tuż za rogiem i stara się zmylić nas słonecznym obliczem. Nie dajcie się nabrać!

Jesień ciśnie się pod spuchniętymi o poranku powiekami, które z trudem podnoszą się, kiedy za oknem noc ociąga się z ustąpieniem miejsca dniu. Jesień nadchodzi wraz z tęsknotą za wakacyjnymi wspomnieniami, którymi staramy się ogrzać w nieco chłodniejsze już wieczory. Unosi się w zapachu ulubionego płynu do kąpieli, w której zaczynamy nagle spędzać więcej czasu. Jesień poznamy po rosnącej ilości filiżanek kawy potrzebnych do sprawnego funkcjonowania. Zauważymy po niedoborze witaminy D, która w coraz mniejszych ilościach jest nam aplikowana przez promienie słoneczne.

Zobaczymy ją w naszych ponurych myślach. Musicie wiedzieć bowiem, że jesień szepcze nam na ucho brzydkie słówka, które wpędzają nas w kiepski nastrój. Ta pora roku słynie z niewyparzonego języka, więc strzeżcie się! Oddech jesieni możemy poczuć na karku podczas szybciej zapadających wieczorów. Spostrzeżemy ją w kubku gorącej herbaty o poranku i w ciepłych kapciach wieczorem.

Jesień zagląda do nas zza coraz wcześniej przymykanych okien. Otula nas szalem utkanym z sennej mgiełki. Kołysze nas do snu przez cały dzień, więc kiwamy się tak z dnia na dzień i chwiejnym krokiem zmierzamy od tygodnia do tygodnia. A dni stają się coraz krótsze i coraz ciężej nam za nimi nadążyć. Rośnie lista rzeczy odkładanych „na potem” niczym sterta liści opadłych z drzew. Liście szeleszczą pod stopami. W głowie huczy. Czajnik z wodą na herbatę świszcze. Wiatr szumi. A ja pojękuję cichutko nad utraconym czasem lata, którego nawet nie ma sensu szukać.

A jak tam u Was przed nadejściem jesieni?