Mam roczek!

Ach te postanowienia noworoczne. Przynajmniej jedno z nich udało mi się zrealizować. Mój blog ma już dokładnie rok. Za mną trochę nieprzespanych nocy. Czasem coś się udało, czasem, ekhem… zesrało, ale wiadomo jak to jest w okresie niemowlęctwa.

Mój blog wciąż jeszcze raczkuje, ale mam nadzieję, że powoli zacznie stawiać pierwsze koślawe kroki. Pewnie nie obejdzie się bez guzów i zadrapań, ale jak to mówią życzliwi –  sama tego chciałam. Mogłam nie rozkładać… swoich rąk na klawiaturze i nie rozsiewać słów na prawo i lewo.

Przyznam się Wam, że tak naprawdę pomysł na bloga został spłodzony dużo, dużo wcześniej. Myślę, że rozwijał się w mojej głowie dobre parę lat. Tak wiem, nawet słonie tak długo nie chodzą w ciąży, ale moje pomysły są z reguły z kategorii długodojrzewających.

Jednak wreszcie stało się! Pamiętam, jak z drżeniem rąk publikowałam mój pierwszy wpis. Teraz jest ich kilkadziesiąt, a ja mam nadzieję, że ilość ta będzie stale wzrastać. Liczę, że moje palce będą dalej tańczyć na klawiaturze, a moje myśli wykonają niejeden szpagat, natomiast słowa będą gibkie i ponętne.

Czego sobie życzę z tej okazji? Na pewno więcej cierpliwości, natchnień nieustannych, westchnień, wzruszeń i poruszeń. Jednak przede wszystkim coraz większej liczby osób, które będą częstować się słowami, które wykładam na ławę. Nie ma w końcu lepszej motywacji.

Dzisiaj w króciutkim podsumowaniu, kilka tekstów, które czytaliście najchętniej:

A jako bonus teksty, które dla mnie były najważniejsze:

 

Miłego czytania. A ja zapalam mentalną świeczuszkę na swoim wyimaginowanym torciku (nie mylić z wirtualnym zniczykiem) i marzę sobie, że za rok spotkamy się tutaj w większym gronie!