KAWA 7, czyli jak się spóźnić na autobus, siedząc na przystanku

busiczek

Spóźnić się na autobus, siedząc na przystanku? Nic prostszego!

A więc siedzę na przystanku, myśląc, co zjem po powrocie do ciepłego domku, nie wiedząc jeszcze, że najpierw najem się wstydu. Podjeżdża autobus, wstaję, a raczej próbuję, bo coś ewidentnie mnie trzyma i o dziwo nie są to poświąteczne kilogramy. Okazało się, że dyndający sznurek od kurtki zaplątał mi się w szczebelki. Autobus stoi, Pan kierowca siedzi, siedzi i patrzy na to, jak rzuca mną jak szatan, kiedy próbuję zrzucić pętające mnie więzy.

Ja patrzę na to, jak patrzy na mnie kierowca i jestem całkowicie pewna, że patrzą też wszyscy pasażerowie, przejeżdżający kierowcy i Pani z warzywniaka z naprzeciwka i jak nic tylko kilka sekund dzieli mnie od zostania kolejnym hitem internetu roku 2017, w końcu coś czułam, że to będzie rok pełen sukcesów i… #obożejakiwstyd.

Po walce krótszej niż starcie Pudziana z Popkiem postanowiłam rozwiązać to z godnością. Pewnym ruchem odgarnęłam grzywkę z oczu, spokojnie usiadłam, poprawiłam kurtkę, z nonszalancją założyłam nogę na nogę i zaczęłam patrzeć w drugą stronę, udając, że tak naprawdę wcale nie czekałam na ten autobus. No przecież mogło mi się pomylić, nie?

Tak, wiem, wiarygodne jak zeznania majątkowe niektórych polityków…