Jak dorośniesz, to zobaczysz

Jak dorośniesz, to zobaczysz” zwykli mawiać z nieukrywaną złośliwością ci, którzy wkroczyli już na ten etap. Biorąc to za pogróżkę, przez pewien czas uparcie starałam się nie dorastać, dopóki nie zorientowałam się, że to strasznie dziecinne. I stało się. Co zobaczyłam? I czy było to takie straszne, jak zapowiadano?

emily-morter-188019

***

Kiedyś dorosłość jawiła mi się jako tajemnicza sfera, po przekroczeniu której otrzymam nareszcie pełnię praw i nieograniczoną ilość możliwości. Jak byłam mała, to dorośli wydawali mi się być gotowym „tworem”. Poważni, rozsądni, znający odpowiedzi na wszystkie pytania (nawet jeśli część z nich brzmiała „BO TAK”). Zero znaków zapytania. Dorosłość miała się składać ze zdań twierdzących wielokrotnie złożonych. Od czasu do czasu jakiś wykrzyknik, gdy sytuacja usprawiedliwia.

Patrząc dalej w ten sposób mogłabym w zasadzie przegapić to, że już wkroczyłam na ten etap. Moim życiem rządzą bowiem pytania. A droga do poszukiwania odpowiedzi wyznacza moją życiową ścieżkę.

Tak naprawdę granica między dorosłością a nie-dorosłością nie była dla mnie jakaś bardzo wyraźna. Nie stałam się dorosła po zdmuchnięciu 18 świeczek na torcie, ani po odebraniu dowodu. Dorosłej nie zrobiły ze mnie pierwsze opłacone rachunki, pierwsza poważna praca czy wyprowadzka z domu rodzinnego. Jednak wszystkie te etapy oraz tysiąc innych miały jakiś wpływ na budowanie mojej życiowej „konstrukcji”.

I nie ma większego znaczenia to, że czasem jakiś złośliwy gówniarz czy gówniara (a wierzcie mi, że w dorosłym życiu spotkacie ich więcej niż w dziecięcej piaskownicy) zrówna którąś wierzę z piaskiem. Nie liczy się też to, że niepomyślne życiowe wiatry zniszczą mury obronne, odsłaniając nas na ciosy. Ani nawet to, że czasem sami niewprawnym ruchem jak w klockach Jenga narobimy trochę bałaganu. Cóż, trzeba zakasać rękawy i trochę ubrudzić ręce. I bardzo dobrze!

Obecnie nic mnie chyba bardziej nie przeraża niż to, że mogłabym stać się „gotowym produktem”. Znać swoje miejsce i nie wychylać się poza ustalony harmonogram. Zdanie „powiedz coś o sobie” wciąż wpędza mnie w zakłopotanie, bo jeszcze nie do końca wiem, kim jestem. Nie wiem, gdzie i kim będę za pół roku czy rok. Jednak na całe szczęście nie potrafię też przewidzieć swojego życia za 15 czy 20 lat.

Chyba nie ma nic gorszego niż książka, której zakończenie jest oczywiste już po przeczytaniu kilku pierwszych rozdziałów. Jestem więc otwarta na parę zwrotów akcji, nowych bohaterów czy kilka mniejszych przemian wewnętrznych.

Jaka wobec tego jest dorosłość? Chyba taka jak ten tekst. Chaotyczna i stawiająca więcej pytań niż odpowiedzi.

Privacy Preference Center

Necessary

Advertising

Analytics

Other