Kobieta przed trzydziestką – rozdział 27

Dobiega północ. Sączę drinka zbyt słabego, żeby coś poczuć i zbyt mocnego zważywszy na to, że jest środek tygodnia. Za kilka dni moje urodziny, więc bije się z myślami. Odbijam jak piłeczkę myśli o przemijaniu i o tym, że 27 brzmi jakoś tak znacznie starzej niż 26.

 

Ostatnio na jakiejś facebookowej grupie ktoś szukał porady w sprawie prezentu dla „młodej 27- letniej dziewczyny”. „Nie przesadzajmy z tą młodą. 27 lat to kobieta przed trzydziestką”- odpisał ktoś pomocnie. A więc to tak? W zasadzie nie powinnam się dziwić. Jeszcze parę lat temu, kiedy od wieku tego dzielił mnie większy dystans, pewnie pomyślałabym podobnie, przed oczami mając dość już dojrzałą kobietę w kwiecistej sukience, w kwiecie wieku i z wianuszkiem dzieci u boku. W moim przypadku zgadza się jedynie sukienka schowana gdzieś w szafie w oczekiwaniu na wiosnę.

 

Czy kobieta przed trzydziestką wiosnę życia ma już za sobą? Wiosna tuż tuż niedługo wgryzę się w dojrzałe, soczyste rumiane z ekscytacji plany, wciąż nie mogę uwierzyć, że urodziłam się zimą, jakbym ciągle czekała na wiosnę. Wiosną zawsze rodzą się we plany, jakby czekały całą zimę pod mroźną poduchą ponurych myśli.

 

Za kilka dni kolejne urodziny. Nic wielkiego. To już 27 raz. Kiedyś urodziny wywoływały większą ekscytację. Każdy kolejny rok zdawał się przybliżać do spełnienia jakiejś fascynującej obietnicy. Teraz coraz częściej wydaje się oddalać od pewnego okresu. To chyba nawet dobrze.

 

Zastanawiam się, co powinnam zrobić przed trzydziestką, może już czas zrobić listę, a co jeśli już za późno? Schudnąć, z pewnością  schudnąć. Ze strachem staję na wadze, nie jest dobrze, chyba zbyt ciąży mi świadomość mojego wieku. Cóż, robienie list póki co wrzucam na swoją czarną listę.

 

Co wobec tego robi kobieta przed trzydziestką kilka dni przed kolejnymi urodzinami? Odliczam dni do wiosny. Chociaż urodziłam się zimą, to zawsze odradzam się na wiosnę. Myślę o tym, że już niedługo założę sukienkę w kwiaty. Przymierzę też ten nowy niezbyt kwiecisty epitet i będę go nosić z uśmiechem na twarzy. Poza tym sądzę, że bycie kobietą przed trzydziestką może być całkiem fajne. Chociaż przyznam się szczerze, że mam zamiar wciąż jeszcze trochę pozostać młodą dziewczyną po dwudziestce. Nawet jeśli ktoś stwierdzi, że w moim wieku już nie wypada.