20 cytatów Happysad i krótka relacja z wrocławskiej 3-majówki

Zawsze zazdrościłam muzykom. Chociaż nie drzemie we mnie nawet nutka talentu, to nie przeszkadzało mi to, by, będąc nastolatką, oczyma wyobraźni widzieć się na scenie. Nie przeszkadzało mi to też w tym, by swoje wizualizacje wzbogacać dalekim do ideału śpiewem (przepraszam wszystkich członków rodziny, którzy musieli być niemymi choć niestety nie głuchymi świadkami tych popisów). Marzenia o karierze muzycznej pokroju Bitni Spirs porzuciłam, ale do tej pory muzyka towarzyszy mi codziennie w słuchawkach, a od czasu do czasu też z tej drugiej strony sceny.

Przyznam szczerze, że moment, kiedy artysta milknie, a koncertowy tłum podejmuje śpiew, zawsze mnie wzrusza. Bo chociaż daleko wtedy do muzycznego ideału, to nie słyszę tam ani jednej fałszywej nuty. Jest szczerość i są emocje. Nie ma chyba piękniejszego sposobu, żeby przekazać artystom „Hej, zrobiliście kawał dobrej roboty!”

Na wrocławskiej, koncertowej 3-majówce miałam parę dobrych powodów do wzruszeń i poruszeń, ale przede wszystkim do świetnej zabawy. Jeśli jednak miałabym wybrać 3 najlepsze koncerty, to w duszy najbardziej mi grało podczas występu zespołów: Happysad, Stachy na Lachy oraz 5’nizza (kolejność nieprzypadkowa). Chociaż jest to oczywiście całkowicie subiektywna ocena.

Uwielbiam festiwalowy klimat tego typu imprez, gdzie nawet ochroniarze (którzy swoją drogą także odwalili kawał dobrej roboty) dawali się ponieść klimatowi, śpiewając pod nosem piosenki czy przybijając piątki osobom niesionym przez koncertową falę, które dzięki nim mogły liczyć na miękkie lądowanie pod sceną. Uwielbiam takich artystów, jak ci, na których koncertach miałam okazję się bawić. Artystów, którzy wiedzą, że sztuka dla sztuki to nie jest hasło naszej epoki, bo sztuka powinna być przede wszystkim dla ludzi. A dobry kontakt z odbiorcami pozwala nadać dobry ton każdej karierze. No bo hej, w końcu kariera artystów muzycznych to tak trochę my, co nie?

Zawsze uważałam, że pokazanie komuś mojej playlisty i ulubionych cytatów książkowych to jak ekshibicjonizm duszy, dlatego dzisiaj odkrywam rąbka tajemnicy, zalotnie uchylam zasłonkę i zapraszam Was do podglądania. Nie wstydźcie się!

Poznajcie 20 moich ulubionych cytatów Happysad

***

A tak
że nie chodzi nam o nic
może tylko o ciepłe strumienie powietrza
przekazywane z ust do ust
jak istota człowieczeństwa

***

Tu miłość trzyma się na ślinę
A szczęście o włos

***

A ja owijam wokół palca wolny czas
Owijam wokół palca chłodny wiatr

***

Nie, bo tu nie ma nieba
Jest prześwit między wieżowcami
A serce to nie serce
To tylko kawał mięsa
A życie, jakie życie?
Poprzerywana linia na dłoniach
A Bóg? Nie ma Boga
Są tylko krzyże przy drogach.

***

My – dzieci dekadentów
Córki, synowie rozpusty
Alkohol mamy od zawsze we krwi
Rozum genetycznie struty
Raczej nie życzymy nikomu źle
Raczej nikomu dobrze
Raczej siedzimy na dachach
Bawimy się w powietrze

***

Wtedy dopada mnie i łapie za kark
Zaciska pięści i rzuca na piach
Zamykam oczy i z całej siły wołam we świat
A złośliwe echo (echo) niesie tak…

***

Każda, każda ręka i noga
Cały mój świat potrzebuje psychologa
Cały mój kraj potrzebuje psychologa
Cały Twój świat, żeby stanąć na nogach

***

No ale kiedy mówisz do mnie słońce
Traktuję to co nieco opacznie
Ty jesteś jednym, a ja drugim końcem
Daleko nam do siebie strasznie

***

Trzeba zapomnieć o tym, co mamy w planach
a to co było niechaj idzie w piach
błogosławione tu i teraz i zaraz
bez opamiętania w serca wali alarm..

***

A ja gapię się w zaplute deszczem okno
I widzę jak znika rynek, znika Stare Miasto
Słyszę jak tylko dzwoni szkło o szkło
Gdzie jesteś?

***

I taką wodą być,
co nawilży twoje wargi,
uwolni kąciki ust, gdy przyłożysz je do szklanki.
I czarną kawę zmieni w płyn,
kiedy dni skute lodem.
A kiedy z nieba poleje się żar, poczęstuje chłodem.

***

Brałem wtedy Twoje ręce
i kładłem je sobie na twarz.
A skronie pulsowały gęściej,
gdy dłonie masowały lędźwie.

No a na górze szalała burza
i wiatr z miejsca na miejsce przeganiał piach.
Kałuże wypiły podwórze do cna,
a buda ganiała psa.
No gdzie było nam tak bezpiecznie jak tam?

***

A teraz, teraz to jest wojna
i dzień za dniem coraz bardziej kończy się świat.
Kolejna armia bogobojna, nie wiedzieć czemu upatrzyła sobie nas.
Strzelają do nas jak do wron,
tyle, że z ostrej broni ze wszystkich stron.
Kwiaty we włosach potargał wiatr,
jak smród po gaciach lata za nami strach.

***

Czego chcieć więcej prócz tego co mam?
Prócz tego za czym stoję w kolejce od lat.
No czego chcieć więcej?

Bo gdzie tak jak tu z wolna sączą nam się poranki,
leniwie ciekną po szybach zachody słońca?
No czego chcieć więcej?

***

I znów rozpuszczam się
Jak śnieg w maleńkich rączkach
Oszaleć idzie, zwariować można

***

Bo w mojej głowie zamieć
Czarne, czarne chmury
Zawierucha, deszcz do spółki z gradem
Jakieś obce znów głosy podpowiadają mi bzdury
Tak trudno mi, trudno mi, trudno mi, trudno mi być

***

Pali, pije, rwie i dusi mnie od środka
Bo nie trafiło na z plasteliny chłopca
I jak wartki potok płynie we mnie krew
Ta krew jest słodka

***

Będą lata tłuste i gorące
Ale też i nie klejące się wcale
Poprzecinane deszczem
Pozalepiane żalem

***

Zrozum to wreszcie
Że świat nie kończy się na firmamencie
Nie krąży tylko po najwyższych piętrach
Nie liczy się nic, liczą się przyspieszone tętna

***

Grożą i grzmią czarne scenariusze
Kąśliwy los wywołuje sztorm
A ty papierowa łódka
A stąd
Daleko port jak na złość