Blog Conference Poznań – relacja

Ostatni weekend spędziłam na Blog Conference Poznań. To taka konferencja dla blogerów, gdzie mniejsi i więksi internetowi twórcy spotykają się, by wymieniać się doświadczeniami oraz by czegoś się nauczyć. Wyjaśniam, bo nie każdy musi to wiedzieć. Np. moi rodzice byli przekonani, że jestem na jakimś szkoleniu z mojej pracy. Ale jak to? Szkolić się z blogowania? Spytała mnie z kolei kumpela z podstawówki. Blogowanie to nie jest po prostu takie hobby?

Cóż, okazuje się, że tak moja znajoma, jak i moi rodzice nie byli tak daleko od prawdy. W końcu blogowanie może być zarówno wspaniałym hobby, jak i świetną (choć często niełatwą) pracą.

 

I obydwa te aspekty były moim zdaniem motywem przewodnim Blog Conference Poznań. Chociaż sporo rozmawialiśmy na temat budowania swojej marki, to wydaje mi się, że nie umknęło też najważniejsze. A mianowicie to, że wszystkich nas łączy jedno. I jest to pasja.

Z całego wydarzenia wyniosłam sporo wiedzy i jeszcze więcej motywacji. Niekwestionowaną królową Blog Conference Poznań była dla mnie Janina Daily, która na scenie czuła się jak foka w wodzie! Poruszyła najważniejsze kwestie polskiej blogosfery: czemu Batman nie sika, jak sprawić, by czytelnicy czuli piasek w majtkach oraz czy PKS na trasie Hyże Nowa Wieś dojeżdża do Nieborowa. Na koniec pozostawiła nas z alarmującą wieścią, odkrywając internet i jego znakomite zastosowanie. Dzięki Janina! Chociaż przez większość prelekcji z trudem łapałam oddech po kolejnym wybuchu śmiechu, to wyszłam z niej z całkiem poważną dawką wiedzy.

Z kolei dużą dawkę motywacji wyniosłam z wystąpienia Andrzeja Tucholskiego. Była wiedza, była historia, były emocje. A co najważniejsze okazało się, że najlepszą drogą jest czasem najprostsza droga. Chociaż wcale nie oznacza to, że tak jest najłatwiej. Dobrze jednak, żeby do przodu pchały nas nasze przekonania i zasady. Nawet kiedy podążając za tymi drogowskazami, znajdziemy się w ślepej uliczce, to przynajmniej będziemy wiedzieć, że było warto!

O przekonaniach i moralności mówiła też Katarzyna Czajka, czyli Zwierz popkulturalny. Uważam, że to była jedna z istotniejszych prelekcji i to wcale nie ze względu na zdjęcia przystojnych Brytyjczyków! 😉 Cieszę się, że wśród tylu rozmów na temat biznesowej strony blogosfery, znalazło się miejsce na to, żeby zaznaczyć różnicę między dwoma zwrotami: sprzedawać – sprzedawać się. To my decydujemy, czy postawimy ten zaimek i to my ustalamy zasady jego zastosowania. Nie muszą być zgodne z żadnym słownikiem poprawnej polszczyzny. Ważne, żeby były zgodne z naszym własnym, moralnym elementarzem.

Dużo wyniosłam również z prelekcji Tomka TomczykaJason Hunt. Oprócz świetnej merytoryki połączonej z charyzmą i humorem, ważne było dla mnie coś jeszcze. Myślę, że po tych wszystkich mądrych słowach doświadczonych blogerów potrzebowałam usłyszeć, że wszyscy się mylimy i że nie ma jednej recepty na sukces. Dlatego wiem, że całą tę wiedzę, jaką otrzymałam przez ostatnie dni muszę stosować rozważnie, bo dopiero na końcu okaże się, czy wystarczająco wstrzeliłam się w klucz, którego jeszcze nikt nie stworzył. Na szczęście zawsze można podejść do egzaminu poprawkowego.

Spore wrażenie wywarła na mnie też prelekcja Joanny Glogazy z bloga Style Digger. I chociaż nie planuję tworzyć kursów online, to moim zdaniem wystąpienie było nie tylko o tym. Było o kobiecie, która stawia sobie cel i realizuje go konsekwentnie krok po kroku. I odnosi sukces! Jakby Joasia zdecydowała się na stworzenie kursu o tym, jak rozwijać swojego bloga lub o tym, jak podbić świat w pięciu krokach, to brałabym w ciemno!

Jeśli chodzi o warsztaty, to uczestniczyłam w kilku i jestem pod szczególnym wrażeniem dwóch. Dzięki Monice Kamińskiej (Black Dresses) udało mi się stworzyć własną markę w 45 minut, a przekazana przez nią w tak krótkim czasie wiedza zostanie ze mną zdecydowanie na dłużej. Z kolei warsztaty Konrada Jureckiego i K. z Moja dziewczyna czyta blogi okazały się ciekawą dyskusją na temat tego, czy lajki da się lubić i czy wypada się nimi chwalić rodzicom. Spotkanie to dało mi sporo do myślenia i pokazało mi coś jeszcze. To nie jest tak, że więksi blogerzy mają już swoją jasną ścieżkę sukcesu, którą śmiało podążają. Okazuje się, że podobne wątpliwości, jakie rodzą się w mojej głowie, dotyczą też osób, które w blogosferze osiągnęły znacznie więcej.

Uff… To był naprawdę intensywny weekend. Sporo praktycznej wiedzy, kilkanaście sposobów na sukces. Teraz nie pozostaje nic innego, jak skorzystać z tego wszystkiego i znaleźć swój własny. Trzymajcie kciuki!

 

  • Janina

    Łohohoho, spuchłam z radości jak przeterminowana puszka tuńczyka! Bardzo dziękuję i bardzo się cieszę, że słuchałaś mnie z uwagą na tyle, że zapamiętałaś wszystkie najważniejsze elementy mojego wystąpienia! Jeśli mogę jeszcze coś dodać, to chciałam wspomnieć o tym moim przebłysku geniuszu, którego ja w ogóle nie planowałam, a który wygłosiłam spontanicznie i z pełną powagą na konferencji dla blogerów, to jest:
    „istnieje coś takiego jak internet”.

    NO NIE MA ZA CO, LUDZIE!

    • slowonalawe

      To było tak wstrząsające odkrycie jak to, czemu po kompocie z aronii wujka Leona wszyscy mają czerwone nosy i głośno się śmieją! 😉 Szczerze, to wciąż trawię tę informację, bo mam dosyć wolną przemianę materii. Pozdrawiam 🙂