Bawimy się w dorosłych – życie gra z nami w głupiego Jasia

Bawimy się w dorosłych. Od 8 do 16. Od poniedziałku do piątku. W domu bierzemy nadgodziny. Bawimy się w dorosłych. W kolejkach w urzędach. Przy niedzielnym obiedzie i podczas Wigilii. Podczas prania, gotowania, prasowania. Strupy zadane przez życie chowamy pod starannie wyprasowaną koszulą.

 

Bawimy się w ganianego, próbując doścignąć nasze ideały. Bawimy się w chowanego z codziennymi wymaganiami. Wciąż na nowo układamy nasz świat. Puzzle dla dorosłych na milion elementów. A od czasu do czasu i tak ktoś złośliwie schowa ten najważniejszy. Bawimy się w wojnę, rzucając argumentami o silnym polu rażenia. Robimy zwinne uniki, gramy w sapera, choć mylimy się więcej niż raz. Bawimy się w życiowej piaskownicy i czasem wzajemnie sypiemy piaskiem po oczach. Jeździmy wyłącznie bez trzymanki i bez ochraniaczy. Rozwiązujemy życiowe rebusy i sami sobie opowiadamy bajki na dobranoc. Bawimy się w dorosłych, tylko nie zawsze jest tak zabawnie.

Bo…

kiedy nikt nie patrzy mylimy kroki i drży nam głos. Kiedy nikt nie patrzy, w oczy zagląda nam strach, a pod łóżkiem znów mieszkają potwory. Kiedy nikt nie patrzy płaczemy nad rozlanym mlekiem, a odwagi mamy tyle, co kot napłakał. Bo kiedy nikt nie patrzy nawiedzają nas duchy niespełnionych oczekiwań. Bo kiedy nikt nie patrzy boimy się ciemności w naszych głowach.

 

Ale…

kiedy nikt nie patrzy odpinamy guziki ciasno zapiętych kołnierzy naszych obowiązków. Kiedy nikt nie patrzy piosenki śpiewamy zbyt głośno. Tańczymy bez rytmu i taktu. Śmiejemy się bez opamiętania i zapominamy o tym, czego nam nie wypada. Ale kiedy nikt nie patrzy naginamy zasady i przeginamy raz w jedną, raz w drugą stronę. Kiedy nikt nie patrzy marzymy o podróżach po horyzont i wypatrujemy przygód na horyzoncie. Kiedy nikt nie patrzy wierzymy w bajki i piszemy w myślach swój własny happy end. Ale kiedy nikt nie patrzy dziecinnie proste wydają się nasze sny.

 

Bawimy się w dorosłych. A życie gra z nami w głupiego Jasia. A życie gra nam na nosie. A życie próbuje wystrychnąć nas na dudka. A my mamy swoje podwórka i staramy się ustalać zasady gry.

 

Bawimy się w dorosłych, ale tak całkiem na poważnie jesteśmy dziećmi, którym trochę przybyło lat.