Inni mają gorzej – ogarnij się. Nie jesteś samotną wyspą

Inni mają gorzej, więc ogarnij się, weź się w garść. Zaciśnięte pięści, spięte pośladki, ogólne napięcie. Ej, tylko bez spiny! Żyjemy szybko, umieramy w sobie coraz młodziej. Coraz częściej. Coraz mniej o tym mówimy. Głośno celebruj sukcesy, cicho płacz, gdy nikt nie patrzy. Przepis na sukces? Ze zmiksowanych emocji, z posiekanych uczuć, przygotuj papkę, którą podasz światu. Dobrze posłódź pozorami. Gorzką prawdę odłóż na bok. Gorzka prawda, słabość to nie jest coś, co świat może łatwo przełknąć.

Przez życie idziemy wyprostowani, tylko czasem kulimy się pod naporem rzeczywistości. Tylko czasem pieką nas powieki i trzęsą się ręce. Tylko czasem drżącymi wargami przyznajemy, że mamy dość. I od czasu do czasu widzimy, jak inne wargi układają się w odpowiedź: „Ogarnij się, inni mają gorzej”.

Inni mają gorzej?

No pewnie, że mają. I zawsze będą mieć.

Ty jesteś smutny, bo miałeś kiepski dzień, ktoś inny miał tragiczny rok. Ty straciłeś pracę, ktoś stracił kogoś bliskiego. Ty musisz oszczędzać, ktoś inny martwi się, za co kupi jedzenie. I tak dalej… Nieskończona wyliczanka. Raz, dwa, trzy – zawsze przegrywasz Ty! Bo zawsze znajdą się jacyś „inni”. Czy to znaczy, że nie powinieneś się pochylić nad swoim problemem, nawet jeśli w obliczu niektórych tragedii wydaje się błahy i bez znaczenia?

Żeby się ogarnąć, trzeba o siebie zadbać

Sam pomyśl. Czy kiedy masz grypę, to lekceważysz to, nie szukasz rozwiązania, a co za tym idzie: nie udajesz się do lekarza, nie przyjmujesz leków, nie odpoczywasz, nie troszczysz się o siebie, bo inni mają gorzej, bo w tym czasie zmagają się z poważnymi chorobami i np. walczą o życie? Nie jest tak, prawda? I wcale nie uważasz się za słabeusza, że poddałeś się takiej błahej chorobie. Wcale nie uważasz się za egoistę, że poświęcasz tyle czasu na to, żeby dojść do siebie, że szukasz rozwiązania, by poczuć się lepiej. Głupie, co nie? No bo kto by w ogóle pomyślał, że jest coś złego w tym, że ktoś czuje się źle i stara się poczuć lepiej? No cóż, wiele osób.

Nie bądź tą osobą, która mówi: Inni mają gorzej

Nie mów tego koleżance, przyjacielowi, rodzinie. Nigdy, przenigdy nie mów tego sobie. Zacznijmy traktować problemy psychiczne na równi z tymi dotyczącymi zdrowia fizycznego. Może nam być źle z miliarda powodów i naprawdę nie ma nic złego, nie ma nic egoistycznego w tym, żeby do czasu rozwiązania sytuacji poświęcić im 100% uwagi. Żeby pozwolić sobie na słabość. Żeby szukać rozwiązania. Żeby mówić o tym, co czujemy, nawet jeśli inni w tym czasie czują się z pewnością o wiele gorzej i mierzą się z o wiele poważniejszymi problemami.

„Inni mają gorzej” to chyba jedno z najbardziej szkodliwych i toksycznych zdań…

Inni mają gorzej

Co jeśli inni mają gorzej i lepiej sobie z tym radzą?

Cóż, jedni potrafią wyjść zimą na dwór bez kurtki i nie zachorować, innych brak szalika wpędzi do łóżka na dobry tydzień. Nikt tym drugim nie zarzuci słabości. Jesteśmy różni i różną mamy odporność. Fizyczną i psychiczną.

Cieszmy się z małych rzeczy…

ale „mniejsze” problemy zepchnijmy na bok? Tak często ostatnio się słyszy o tym, żeby celebrować chwile, cieszyć się z ulotnych momentów, szukać szczęścia w drobnostkach. Czemu by nie odwrócić tej logiki? Nie chodzi oczywiście o to, żeby nad każdym drobnym kłopotem rozpaczać. Wręcz przeciwnie. Nad każdym, nawet małym problemem powinno się pochylić, rozwiązać, jeśli trzeba – przejść przez wszystkie emocje  z tym związane, jeśli trzeba – odpocząć, jeśli trzeba – okazać słabość, jeśli trzeba – poszukać pomocy. I dopiero wtedy wrócić do normalności bez względu na to, czy zajmie nam to dzień, rok czy znacznie dłużej.

Nie jesteś samotną wyspą

targaną przez wiatry emocji, zalewaną przez słone wody własnych łez. Masz prawo szukać koła ratunkowego. Wypatrywać lepszych czasów na horyzoncie. Skakać na głęboką wodę i płynąć w stronę szczęścia. Tonąć i wołać pomocy. Proszę Cię, wołaj…

 

Inni mają gorzej, ale dziś postarajmy się, by nam wszystkim było lepiej.