Mam bałagan w głowie. Co dalej?

Mam bałagan w głowie… Cholera, nie mam pojęcia, jak to się stało. Życie raczej poukładane. Poniedziałki, wtorki i skarpetki posegregowane w odpowiednich szufladkach. Praca, dom, rachunki, obowiązki. Życie? Jakoś płynie, nurt mnie niesie, choć nie pytam dokąd. Boję się, że wtedy jakiś kolejny sztorm rzuci mnie na głęboką wodę. No dobra, tak naprawdę wciąż rozglądam się i myślę, czy to wszystko zmierza w dobrym kierunku. Wokół bezkresna woda – głęboka i nieprzenikniona. Nie mam pojęcia, co mnie czeka za horyzontem.

Ostatnio trochę zamilkłam, bo mi się słowa pogubiły. Pozaplątywały się w ciasne supełki, zupełnie jak moje myśli. Dzień zaczynam od otwarcia kalendarza, lubię patrzeć, jak kolejne punkty znikają z mojej listy. To mnie uspokaja. Ale nie tym razem. Znacie to uczucie, kiedy niby wszystko w porządku, ale jednak macie wrażenie, że o czymś zapomnieliście? Wychodzicie z domu, a tu nagle strach, czy na pewno żelazko wyłączone (przecież nie prasowałam od kilku dni), gaz zakręcony (ostatnio gotowałam przedwczoraj). Coś podobnego czuła zapewne matka Kevina na lotnisku.

No więc to ciągłe poczucie, że o czymś zapominam, coś pomijam, coś mi umyka. Powinnam coś zrobić. Zrobić coś ważnego. Ważniejszego niż codzienne wykreślanie punktów swojej głupiej listy. Może znów dopadło mnie FOMO, może to coś innego. Nie wiem. Patrzę na swoje życie, jak przez szybę i próbuję się uspokoić, tak jak matka uspokaja dziecko. Przytulić się i pogłaskać po głowie. Przecież jest w porządku – powtarzam i próbuję uwierzyć. Może w niektórych aspektach mogłoby być lepiej, ale nikt nie powiedział, że nie będzie. O co chodzi?

Robię pranie, lubię segregować ubrania kolorami, nadawać porządek i ład. To mnie uspokaja. Ale nie tym razem. Tym razem wiem, że dobrze oddzieliłam odcienie błękitu od granatowego, ale nie wiem, czy odpowiednio posegregowałam własne priorytety. W głowie wciąż jakieś wielkie pranie mózgu. Sama je sobie robię. Tryb wirowania uruchomiony, kręci mi się w głowie. O co chodzi?

Choć nie jestem perfekcyjną panią domu, ogarnęłam mieszkanie. Rachunki opłaciłam. Zrobiłam wszystkie „muszę” a nawet większość „powinnam”. Zrobiłam porządek, ale w głowie wciąż bałagan. Wszystko przysypuje jakiś kurz, czasem ciężko oddychać. Znów się potykam o jakąś niepoukładaną myśl. Znów obijam kolana. Gdzieś tam w oddali widzę ten ciemny kąt, który zarasta pajęczyną, bo boję się tam zaglądać. O co chodzi?

Mam bałagan w głowie, muszę tam poukładać, zrobić porządek, zakasać rękawy i trochę się ubrudzić. Wyrzucić zalegające myśli, będące już w stanie rozkładu, zanim zatrują mnie całą. Czas na jesienne porządki. Jeszcze tylko znajdę odpowiednie ku temu środki czystości, poszukam sprawdzonych tricków, które sprawią, że w mig zaprowadzę ład, a moja głowa znów zalśni czystą myślą i świeżością. Mam taką nadzieję.

Privacy Preference Center

Necessary

Advertising

Analytics

Other