Lubić siebie, kochać siebie? Co za absurd!

Pamiętam to jak dziś. 3 klasa podstawówki. Religia. Nuda i odliczanie do końca lekcji. Temat: przykazanie miłości. Nagle nuda przeistacza się w irytujące poczucie niezrozumienia. Ja –  klasowy kujon nie lubiłam czuć się zagubiona na lekcjach. Zwłaszcza na tak prostym przedmiocie jak religia. A pokonało mnie zdanie mówiące o tym, żeby kochać innych ludzi tak jak siebie. No bo jak to? Kochać siebie? Co za absurd!

Darzenie siebie jakimkolwiek uczuciem było dla mnie totalną abstrakcją. Nie widziałam niczego skomplikowanego w kochaniu innych, ale kochać bliźniego jak siebie samego znaczyło dla mnie tyle, co mieć go raczej gdzieś.

Dziś ta dziecięca próba zrozumienia wróciła do mnie ze zdwojoną siłą. Kochać siebie, lubić siebie – czy te pojęcia są mi znane? Zaczęłam myśleć, czy teraz już wiem, czy rozumiem i czy praktykuję miłość do samej siebie? No cóż, serce jakoś nie zaczęło mi mocniej bić.

Kochać – tak łatwo powiedzieć

Można lubić swoje oczy i sądzić, że jest się dobrym z matematyki. Można myśleć, że robi się najlepsze spaghetti i idealną kawę z pianką. Można uważać, że łatwo nawiązuje się kontakty i świetnie jeździ na rowerze. Można cenić w sobie wiele cech, ale to wciąż nie to samo, co siebie lubić. A już na pewno nie to samo, co siebie kochać.

A przecież kochanie zazwyczaj nie przychodzi nam ciężko. Mnie na pewno nie. Kocham swoich bliskich. Kocham przyjaciół. Kocham pieski i czasem kotki. Są dni, kiedy kocham cały świat (przyznaję –  nie za często, ale jednak) po każdy płatek i każdą puchatą chmurkę na niebie. Nie do końca jednak potrafię kochać siebie.

Nie przepadam za sobą, kiedy mam gorszy dzień. Nie lubię się zbyt wylewnie nawet podczas sukcesów. Nie współczuję sobie szczególnie podczas porażek. Nie akceptuję siebie w pełni pomimo wad.

Nie znaczy to oczywiście, że siebie całkowicie nie lubię, chociaż bywają i takie dni.

I tak sobie myślę. Czy można żyć w zgodzie ze sobą nie lubiąc siebie? Czy można żyć w zgodzie ze światem i innymi nie kochając siebie? No cóż udaje mi się to od ponad dwudziestu lat, ale pewnie byłoby dużo łatwiej.

Lubić siebie, kochać siebie – co  to znaczy?

Myślę, że to dokładnie to samo, co kochać kogoś innego. Pozwolić sobie na słabości i gorsze dni. Kiedy trzeba – wstrząsnąć. Kiedy trzeba – przymknąć oko. Kiedy trzeba – pomóc otworzyć oczy. Kiedy trzeba – dać drugą szansę. Być dumnym z sukcesów. Nie oceniać podczas porażek.

Kochać. W dostatku i biedzie. W zdrowiu i w chorobie. Umiecie tak? Ja chyba nie za bardzo i chociaż raczej nie robię postanowień to może tym razem zrobię jedno. Na najbliższy rok, dwa, póki śmierć nas nie rozłączy… Spróbujecie ze mną?

Privacy Preference Center

Necessary

Advertising

Analytics

Other