Jak wyłączyć świat? Jak się wyciszyć?

Jak się wyciszyć? A może raczej: jak wyłączyć świat? Takie pytanie dostałam od jednej z czytelniczek po moim tekście, w którym przyznałam się Wam, że nie zwyciężam. To prawda. Nie zwyciężam, chociaż świat cały czas krzycząc, rzuca mi wyzwania.

Świat krzyczy w zasadzie nieustannie. Nie tylko o tym, że powinnam sięgać wyżej, kiedy nie chce mi się nawet sięgnąć po kubek z kawą. Wykrzywiając usta, wykrzykuje polityczne slogany z telewizora. Rzuca pod nogi bluzgi niczym bomby. W internecie odpalanie takich pocisków odbywa się po cichu, choć siła rażenia jest czasem powalająca. Krzyczy, że muszę koniecznie zobaczyć nową kreację kolejnej gwiazdy, której pojawienie się na firmamencie znów przegapiłam. Krzyczy o tym, że będę w szoku, jak włączę ten filmik (nie dziękuję). Krzyczy o tym co powinnam, czego nie powinnam, o tym, rozbawi mnie do łez i o tym, co doprowadzi mnie do płaczu. Krzyczy i krzyczy, aż dzwoni mi w uszach, dzwoni i to w dodatku nie w tym kościele, a ja marzę tylko o tym, żeby nacisnąć „mute”.

No właśnie… Jak to zrobić? Jak się wyciszyć? Nie będę udawać, że zawsze mi wychodzi, bo czasem świat mnie pokonuje, ale mam kilka sposobów na to, by go na trochę wyłączyć i wyłączyć siebie z tego całego zgiełku.

Jak się wyciszyć? Moje sposoby na wyłączenie świata

Wyloguj się

Dosłownie. Chociaż bycie online jest drogą do realizacji mojego ukochanego hobby, czyli tego bloga, to czasem czuję niesamowity przesyt światem wirtualnym. Mam wrażenie, że atakuje mnie z każdej strony milionem bodźców, które jak wirus wdzierają się do mnie każdą możliwą drogą (jeśli ktoś oglądał Stranger Things to świetnie to obrazuje scena z opętaniem przez Cień – nie zdradzę więcej, bo nie chcę spojlerować). Wtedy mówię stop i odłączam się. Wyłączam komputer, wyłączam internet w telefonie i idę trochę poskrollować rzeczywistość offline. To robi dobrze mojej głowie.

Inny świat

Czasem stosuję metodę zastąpienia. Znacie to uczucie, kiedy nie tylko świat z zewnątrz do Was krzyczy, ale puściły wewnętrzne bariery i cały ten chaos jest gdzieś w Waszej głowie? Miliony myśli, z którymi trzeba by było zrobić porządek, coś zutylizować, coś poukładać, pozamiatać, ale z nadmiaru robi się ciemno przed oczami? Czasem jedyną skuteczną metodą jest wtedy zastąpić te myśli zupełnie innymi. Najlepiej cudzymi. Tak, książki. Zapewne nie napiszę nic odkrywczego, ale proste rozwiązania czasem przychodzą najtrudniej. Szczególnie, że w takiej sytuacji często wydaje się nam, że nie umielibyśmy się skupić na czymś innymi. To nieprawda. Czasem skupienie się na czymś innym to jedyne, co może nam pomóc. W moim przypadku nawet po kwadransie z wciągającą lekturą jakoś tak wszystko się uspokaja, a ja jestem w stanie zakasać rękawy i wziąć się za porządki.

Własny świat

Tę metodę stosuję szczególnie przed snem. Pisałam Wam już, że nie jestem naiwną dziewczynką i nie snuję snów na jawie, bo biorę los w swoje ręce. Ale nie mogłabym żyć bez nocnych wypraw do światów w mojej głowie. W zasadzie nie mam pojęcia, o czym ludzie myślą przed zaśnięciem, jeśli nie marzą. Bo jeśli o tym wszystkim, co mi przychodzi do głowy, zanim powiem sobie „STOP!” to szczerze współczuję. A pod tym względem trzymam niesamowitą samodyscyplinę i jestem w stanie zatrzymać nocną gonitwę myśli w trakcie wymyślania sobie najstraszniejszych problemów i wieszania najwyższych poprzeczek. Możecie brać ze mnie przykład!

jak się wyciszyć
Czasem stosuję nawet kilka sposobów jednocześnie

.

Metoda zagłuszania

Dumbledore w jednej z części Harrego Pottera (tak jestem Potteromaniaczką – #always) mówi, że muzyka to magia dużo większa niż to, czego można się nauczyć w Szkole Magii i Czarodziejstwa. I ten w zasadzie niezbyt odkrywczy a jednak bardzo trafny cytat przekazuje wiele prawdy. Cały mój zbuntowany okres dorastania mogłabym skomponować na jednym obszernym soundtrucku. Do tej pory muzyka tamtych lat przywołuje we mnie tamte wcale nie tak zapomniane uczucia. Muzyka pozwala czuć się gwiazdą własnego filmu z idealnym tłem muzycznym, pozwala uciec kiedy trzeba, a kiedy trzeba dać zrozumienie. Pozwala też zagłuszyć te wszystkie niepotrzebne dźwięki i wyeksponować to, co najważniejsze, poruszyć odpowiednią strunę i nadać dobry rytm. Kiedy chcę się wyłączyć – wkładam moje ukochane słuchawki i jestem tylko w środku, to, co na zewnątrz nie istnieje – chyba że jako idealne tło do mojego własnego teledysku.

 

Świat ostatnimi czasy przemawia na wiele głosów. Czasem ciężko wyselekcjonować z nich te, które niosą dla nas dobrą treść. Czasem słowa i głosy mieszają się, a my marzymy o tym, żeby to wszystko wyłączyć odpowiednim guziczkiem. Takiego guziczka niestety nie ma. Dlatego musimy radzić sobie inaczej i znaleźć swoje własne wyłączniki.

 

A Wy macie jakieś sposoby na to, jak się wyciszyć? Pozwalacie sobie czasem na to, żeby wyłączyć świat i wyłączyć się na trochę?

 

Privacy Preference Center

Necessary

Advertising

Analytics

Other