Takie jest życie? Co za bzdura!

Kolejny dzień daleki od ideału, jak zwykle rzeczywistość chybiła o jakieś setki kilometrów. No cóż, takie jest życie. Wstajesz rano, dźwięk budzika wwierca Ci się w głowę, coś świdruje Ci żołądek, być może idziesz do pracy, której nie lubisz, ale cóż, takie jest życie. Być może tkwisz w związku, który nie daje Ci szczęścia, ale przecież mogłoby być gorzej. Takie jest życie. Taki mamy klimat, nie? Ch***owo, ale stabilnie, nie? No właśnie nie. Nie, nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Bo życie jest w dużym stopniu takie, jakie pozwalamy mu być.

I ja naprawdę wiem, że czasem są sytuacje, na które nie mamy wpływu. Been there, done that. I czasem trzeba przez zaciśnięte zęby przecedzić „takie jest życie” i zacisnąć pośladki i nie płakać, kiedy na nie upadamy. Ale mam wrażenie, że zazwyczaj używamy tego stwierdzenia jako usprawiedliwienia na naszą bierność. Nie ma sensu nic zmieniać, bo takie jest życie i już. A ja się na to nie zgadzam. Nie zgadzam się na to, żeby takie było życie. Bo co to za życie, ja się pytam?

Mało co mnie tak przygnębia jak, kiedy widzę, że ludzie się poddają. Przyjmują, że tak ma być, bo takie jest życie i już. Czuję się, jakbym dostała kopniaka prosto w brzuch, jak ktoś z moich znajomych mówi „Daj spokój, mogło być gorzej”. Jeszcze bardziej mi źle, jak sama szukam porady czy wparcia, jak znajduję w sobie siły na wyjście z jakiejś trudnej sytuacji, a w odpowiedzi słyszę: „A przestań, takie jest życie”.

Takie jest życie to  filozofia poddawania się

To jakby siedzieć na tonącym okręcie i patrzeć na spienione fale, nie szukając nawet koła ratunkowego.

Wywiesić białą flagę jest łatwiej niż postawić żagle, szczególnie, że to drugie nie daje nam gwarancji na pomyślne wiatry. Ale to właśnie takie jest życie! Takie, w którym próbujemy i przegrywamy, upadamy, płaczemy, otrzepujemy kolana i idziemy dalej, wygrywamy i upadamy w dół. Ale jak już upadniemy na dno, to nie zapuszczajmy tam korzeni, mimo że łatwiej jest się zadomowić niż pobrudzić ręce, zedrzeć łokcie i poobijać, szukając drogi wyjścia.

Uważam, że każdy z nas ma czasem prawo przegrywać. Każdy ma prawo czasem nie mieć siły zawalczyć. Nie musimy każdego dnia być zwycięzcami i nie każda sprawa wymaga od nas startowania w szaleńczym wyścigu. Ale to nie znaczy, że powinniśmy oddać walkowerem zwycięstwo o lepszą codzienność. Czym innym jest odpocząć, nabrać siły przed dalszą walką, a czym innym wybrać oswojone zło i się z nim zaprzyjaźnić. Czym innym jest uznać beznadzieję za normę i wmówić sobie, że szczęście się zdarza w bajkach, ewentualnie innym, nie nam.

Dlatego proszę Cię, nie wmawiaj sobie, że takie jest życie. Nie staraj się wmawiać tego innym. Nie obiecam Ci, że jeśli spróbujesz coś zmienić, to będzie to zmiana na lepsze. Nie obiecam Ci, że każda podjęta walka będzie tą wygraną. Ale mogę Ci obiecać, że jeśli nic nie zrobisz, to będzie już ZAWSZE tak jak jest. I mam ogromną nadzieję, że Ci to nie wystarczy.