Chwytać mniej. Być bardziej.

Wydaje mi się, że mogło się dać to wyczuć w ostatnich tekstach. Zmęczenie. Wypalenie? Tak kończy człowiek, który próbuje złapać wszystkie sroki za ogon, a potem już nawet siebie nie trzyma w garści. Przed spontanicznym wyjazdem ►na Maltę, czułam się wykończona. Nie chciałam więcej od życia. Chciałam mniej, wbrew światu krzyczącemu „sięgaj po więcej”. Chciałam spokojniej, ciszej, chciałam ►„dajcie mi wszyscy spokój!”

A potem wyjechałam i nie umiem do końca tego odpisać, ale poczułam się, jakby ktoś odkurzył mi głowę, bo sama zamiatałam chyba wszystkie brudne myśli pod dywan. Jakby ktoś pokazał mi „Ej zobacz! Tu dzieje się życie!” Życie dzieje się w spokojnej rozmowie wieczorem bez zerkania na telefon. W braku planu i nierobieniu wszystkiego od punktu A do punktu Z. W nieliczeniu się z wynikiem, nieliczeniu czasu i nieliczeniu się czasem z niczym. Ej, nie musimy być zawsze tacy efektywni! Bo w rezultacie takie podejście może się okazać się bardziej efektowne.

Bo widzicie trochę Was okłamywałam. I siebie przede wszystkim. Pisząc o tym, że trzeba wyciszyć świat. O tym, że można czasem nie zwyciężać. O tym, że nie ma sensu szukać sensu. Bo ja szukałam, orałam, kopałam i ryłam paznokciami. Ja marząc o życiu cichym, rozkręcałam odbiorniki. Jeszcze tylko trochę, jeszcze odrobinkę, dasz radę, stać Cię na więcej. Wyciskałam z siebie ostatnie soki i nie miałam już siły nawet na odpoczynek. W zasadzie to codziennie dawałam z siebie więcej, a wychodziło z tego coraz mniej. Wychodziły z tego godziny spędzone na wysiłkach nieprzynoszących rezultatu i zasypianie w objęciach wyrzutów sumienia. Kolejny dzień zmięty w kulkę i wrzucony do kosza. I ja sama jak ten pomięty papierek, który w środku nie ma już nic.

A może trzeba było po prostu odpuścić. Może trzeba było wprowadzić w życie słowa, które z takim przekonaniem stukało się w klawiaturę, wierząc, że napisane staje się faktem. Nie wystarczyło jednak postawić słów na baczność w równe linijki, trzeba było jeszcze siebie wziąć w garść, a może właśnie usilnie przestać się w tę garść brać. Nie wystawiać pięści przeciwko sobie.

Chwytać mniej. Być bardziej.

 

Zaciskam kciuki w pięści i i mam nadzieję, że tym razem się uda.