Relacja See Bloggers – komercja, jak się sprzedać i gdzie kupić lajki

See bloggers – relacja

See bloggers to taka konferencja dla blogerów, gdzie jeździmy wymieniać uściski, doświadczenia i wiedzę, ale przecież wszyscy i tak wiedzą, że tak naprawdę chodzi o kasę. No i oczywiście o selfie na ściankach, gratisy od sponsorów, wielkie gale i o to, żeby się potem pochwalić, że imprezowało się razem z Żebrowskim i Orłosiem na zamkniętym koncercie Nosowskiej. No więc jak to jest naprawdę?

Komercja

See bloggers w relacjach od czasu do czasu spotyka się z oskarżeniami o bycie wydarzeniem mocno komercyjnym. Głównie ze względu na ilość sponsorów, którzy biorą udział w konferencji. Tych faktycznie jest wiele. Przeżyłam mały szok, jak zaraz po przyjściu  torowałam sobie drogę na główną salę między kolejnymi stoiskami. I chociaż na początku czułam się trochę zagubiona i przytłoczona tą ilością, to obecność marek była raczej ciekawym, kolorowym i zupełnie przecież nieprzymusowym elementem wydarzenia.

Lajki tanio sprzedam, ale siebie za najwyższą stawkę

Muszę przyznać, że jedną z najciekawszych prelekcji, w jakich miałam okazję wziąć udział podczas See Bloggers było wystąpienie Elizy (Fashionelka). Na własnym przykładzie opowiedziała, jak będąc na świeczniku, zrobiła ze swojego bloga słup ogłoszeniowy, jej strona przeładowana była treściami sponsorowanymi, portfel wyładowany sporymi kwotami, ale tworzenie przestało być naładowane pasją. Całkowicie zmieniła więc swój model biznesowy, rezygnując z tak dużej ilości współprac, a stawiając mocniej na własne pomysły.

Podczas prelekcji padło też kilka słów prawdy na temat kupowania lajków, stosowania botów czy sztucznego budowania zasięgów. Niektórzy bili brawa, innym trochę zrzedła mina, a to oznacza tylko, że było to wystąpienie, obok którego nie dało się przejść obojętnie!

To gdzie można kupić te lajki? Nawet na Allegro, chociaż nie próbowałam, nie polecam i nie „lubię tego”!

See bloggers Fashionelka

Kasia czy Pani Kasia?

Zdecydowaną gwiazdą pierwszego dnia See Bloggers była dla mnie (i chyba dla wielu) Kasia Nosowska, która sama przyznała, że już kilkanaście lat temu z Kaśki została przemianowana na Panią Kasię.

Dla mnie jednak okazała się Kasią, Kaśką – równą babką, autentyczną, skromną kobietą o nokautującej dawce inteligentnego poczucia humoru. Nie żadna tam strażniczka doła, chociaż na swoim wystąpieniu doprowadziła mnie do łez, to wyłącznie tych ze śmiechu. Dołączam ją do mojej wymarzonej listy (może kiedyś zdradzę Wam całą) znanych osób, z którymi chciałabym kiedyś napić się wina w zadymionej kawiarni w młodopolskim stylu. No rozmawiałabym!

PS Koncert oczywiście coś wspaniałego!

Człowiek orkiestra

Kolejną osobą, która doprowadziła mnie do łez był Jurek Owsiak. Nie sposób streścić jego wystąpienia, które było  profesjonalnie przygotowane i niezwykle emocjonalne. Chciałabym z niego zapamiętać i przekazać jedną myśl: „Pamiętajcie, że nie zbudujecie niczego na fochu”. Tylko tyle i aż tyle.

See bloggers Jurek Owsiak

Ścianki i networking, czyli czemu jestem kiepską blogerką

Cóż, muszę się do czegoś przyznać… Podczas całej konferencji nie zrobiłam sobie ani jednego selfie, czy blogosfera mi to wybaczy? A tak zupełnie poważnie, to były jedne z dwóch najintensywniejszych dni w moim życiu, więc o zrobieniu pamiątkowych zdjęć po prostu zapomniałam, a żałuję, że nie upamiętniłam chociażby spotkań ze świetnymi ludźmi.

Przyznam, że jeśli coś miałabym nazwać wychodzeniem ze swojej strefy komfortu, to z pewnością jest to podchodzenie do ludzi i mówienie „Hej, jestem Asia, Słowo na Ławę (tak, na takich spotkaniach nazwa bloga pełni rolę ważniejszą niż nazwisko), super zobaczyć Cię na żywo”. Dlatego mimo wszystko cieszę się, że miałam okazję zamienić kilka słów, wypić razem drinka czy podreptać w rytm śpiewu Nosowskiej w towarzystwie kilku naprawdę fajnych osób. Pozdrowienia dla: Doroty (Mam do powiedzenia), Kasi (Made by Goch), Agnieszki (Lady Mamma), Klaudii (Ja zwykła Matkaa), Agaty (Miniaturowa), Sylwii (Matczysko) i Renaty (Zaniczka). Dzięki dziewczyny!

See bloggers organizatorzy

#Hashtagi, blichtr i kto jest temu winien?

Jednym z ważniejszych momentów całego wydarzenia była oczywiście gala #Hashtagi Roku, czyli okazja dla tych NAJ, by zaznać trochę blichtru i splendoru – zupełnie zasłużenie! Gratulacje dla zwycięzców, ale też wszystkich nominowanych. Jednak nie mniejsze brawa należą się też tym, którzy są winni całemu temu zamieszaniu.

A za tym wszystkim stoi tak naprawdę garstka osób, które w zasadzie przez cały rok pracowały nad tym, by wszystko było dopięte na ostatni guzik. Już kiedyś wspominałam o tym, że dla osoby, dla której zorganizowanie własnego tygodnia jest niekiedy wielkim wyzwaniem, taki poziom przygotowania budzi podziw. Jeszcze raz dzięki dla Ani i Jakuba (Fashionable) i reszty organizatorów.

I mam nadzieję, że do zobaczenia za rok!

Privacy Preference Center

Necessary

Advertising

Analytics

Other