Trzeba było odpuścić?

W internecie dobrze sprzedają się ładne rzeczy, ale trudno, bo ja dziś miałam brzydki, brzydki dzień. Okazało się, że można odrabiać życiowe lekcje, ale jeśli robisz to na kolanie to skończysz, tam gdzie zawsze. W oślej ławce. Siedzę więc w niej, otwieram swój kajecik i piszę, żebyście chociaż wy mogli nauczyć się na moich błędach.

W dużym skrócie sytuacja przedstawia się następująco. Przez ostatnie miesiące ktoś próbował mi coś „sprzedać”. I chociaż marketing jest mi dosyć bliską branżą, więc czuję się w miarę odporna na różne zagrywki, to po pewnym czasie dałam się kupić. Wyszło jak zwykle. Obietnice okazały się nie mieć pokrycia, a ja skończyłam jak ten dzieciak z nalepioną na plecy karteczką „kopnij mnie”. Bolało.

Sytuacja była raczej nieodwracalna, walczyć nie było o co, ale ktoś potraktował mnie nie fair. I postanowiłam powiedzieć o tym wprost. Chociaż wiedziałam, że to nic nie zmieni. Dlaczego?

Bo nie mówiąc nic, krzyczysz najgłośniej

Wybaczcie tę niejasną metaforę, ale pod ten mglisty przykład można podstawić wiele sytuacji. Ktoś źle cię potraktował, ale w sumie  po co to wyjaśniać. W pracy ktoś postąpił z tobą niesprawiedliwie, ale lepiej się nie wychylać. I wiele, wiele innych. I jasne, że czasem są sytuacje, kiedy walka o tak zwaną rację nie ma sensu, jeśli możemy za wiele stracić. Ale uważam, że nawet jeśli wiemy, że niekoniecznie coś zyskamy, to powinniśmy zabrać głos.

Ja zabrałam, nic się nie zmieniło, wróciłam w podłym nastroju i usłyszałam: „No widzisz, trzeba było odpuścić”. I to jest coś z czym zupełnie nie mogę się zgodzić. Nie zmieniłam sytuacji, ale znacznie zmieniłam położenie. Z pozycji biernej osoby, która swoim milczeniem mówi: „to jest ok, zgadzam się na to” stałam się osobą, która powiedziała wprost „to było nie fair, jestem rozczarowana”.

Nie wiem jak Wy, ale znacznie mi lepiej w tej drugiej roli.

W roli osoby, która ma głos, a nawet zdanie. Zdanie, wiele zdań, zdań złożonych,  wypowiadanych stanowczo. I nawet jeśli jest spore ryzyko, że to zdanie nie ma mocy kształtowania sytuacji, to zdecydowanie kształtuje mnie. To trochę taka walka o honor. Nie wrócisz z niej z tarczą, ale możesz próbować  wrócić z podniesioną głową. I jak dla mnie jest to gra, którą warto podjąć. Bo cóż, czasem jeśli nie dasz znać, że ktoś postąpił z tobą nie w porządku, to ta osoba może wyciągnąć wnioski, że dla ciebie… to w porządku.

 

I co wynika z tej lekcji? Nie warto być naiwnym, ale jeśli ktoś robi z Ciebie naiwniaka, to z pewnością nie warto siedzieć i udawać, że nie wyczuwa się tej uwierającej karteczki na plecach, którą ktoś niesprawiedliwie nam przyczepił.

AKTUALIZACJA: Tekst zaczęłam pisać dla Was wczoraj. Dziś okazało się, że mój głos jednak miał znaczenie i zmienił sytuację. Nie jest to wygrana stuprocentowa. Nawet nie połowiczna. Dla mnie to jednak jest małe, osobiste zwycięstwo.

Privacy Preference Center

Necessary

Advertising

Analytics

Other