To jest tekst o tym, że coś mi nie wyszło.

To jest tekst o tym, że coś mi nie wyszło.

Czyli stosunkowo mało chwytliwy temat jak na obecne czasy. Teraz sprzedają się sukcesy w ładnych, zachęcających okładkach obiecujących, że tym razem już się uda. Wiem, bo widziałam ostatnio w świątecznej promocji. Sukces wypisany jaskrawymi literami stał przede mną na sklepowej półce. Sukces na wyciągnięcie ręki. Zaraz obok dziesięciu sposobów na udany związek, pięciu na idealną sylwetkę i trzech na wewnętrzny spokój. Wciąż ani jednego, jak trzeba żyć. Ani jednego sposobu na to, jak trzeba żyć…

Ale ja myślałam, że ja już nawet to wiem. Myślałam, że trzeba żyć dobrze, że trzeba żyć na wyciągnięcie ręki, ale czasem sięgać po więcej. Że trzeba móc wszystko, ale czasem robić nic. Że trzeba biec po swoje, ale czasem zatrzymać się i złapać oddech. To był całkiem niezły plan. I to może nawet mogło się udać. Tylko wiecie, co? Ja chyba trochę chciałam pieprzyć zasady i jednocześnie pokazać, że spełniam wszystkie wymogi. To już akurat udać się nie mogło.

Jednak najpierw coś mi się udało. Ktoś tam gratulował, ktoś inny mnie chwalił, ktoś mówił, Ale Ci dobrze. Dni stawały się coraz krótsze, ja coraz bardziej zmęczona, ale wciąż dobrze, wciąż szło mi całkiem dobrze, budzik, baczność, poniedziałek płynnie przechodził w czwartek, praca, obowiązki, czas na czytanie, chwila dla przyjaciół, spacer z psem, jest nieźle, całkiem nieźle, idealny balans. Wszystko pod kontrolą. Wszystko pod kontrolą…

Tylko jakoś tak sił brak. Jakoś rozleciały mi się słowa. Nie potrafiłam pozbierać myśli i siebie w garść. Coś mi umknęło. Zmęczenie, rutyna, ktoś się pyta Czemu już nie piszesz? A ja piszę, codziennie piszę, tylko chyba nie mam nic do powiedzenia. Tata pisze Ta ambicja zabiera Ci oddech. Nie mam czasu odpisać. Oddycham.

Teraz już oddycham, próbuję złapać oddech i znaleźć to, co mi poumykało. Poukładać wszystko znów na półkach. Albo może właśnie pootwierać pozamykane szufladki i narobić trochę bałaganu. I przestać sobie wmawiać, że mam kontrolę.

Chciałabym wrócić tu do Was i mieć Wam do przekazania coś mądrego. Albo chociaż mieć jakieś dobre wytłumaczenie. Czas, kiedy mogłam napisać coś po prostu i udawać, że nikt nie zauważy mojego zamilknięcia, już minął. Tego jestem pewna. Zaraz po nim nastał czas tekstów zbyt słabych, by mogły się tu pojawić. Ale może jednak czasem Zrobione jest lepsze od idealnego? Może zamiast próbować być na miarę i elastyczna, poukładana i spontaniczna, będę po prostu sobą? Może zamiast marudzić, zacznę wreszcie stosować się do tych wszystkich rad, które sama tu czasem zamieszczam?

To jest tekst o tym, że coś mi nie wyszło. To jest tekst o tym, że nie dałam rady. To jest tekst o tym, że nie znam sposobu na sukces, dziesięciu na udany związek, pięciu na idealną sylwetkę, trzech na wewnętrzny spokój. To jest tekst o tym, że wciąż szukam tego jednego na to, jak trzeba żyć.

Poszukacie ze mną?

Privacy Preference Center

Necessary

Advertising

Analytics

Other