Magia świąt nie istnieje

Magia świąt nie istnieje. Tak jak nie istnieje Mikołaj, prezenty tajemniczo nie pojawiają się pod choinką, a na głowy nie sypie się nam magiczny pył. Ostatnio na głowy nie sypie się nam nawet śnieg. Zero magii. Jesteś tylko Ty.

Są wzruszające reklamy w tiwi, świąteczne piosenki dające w pysk od samego wejścia do galerii handlowych, uderzając nawet mocniej niż zbyt podkręcona ostatnio klima. Są swetry z Rudolfem Czerwononosym Reniferem i koszulki ze śmiesznymi napisami. Są świąteczne gadżety i mrugające do nas zewsząd lampki. Są świąteczne filmy znane na pamięć jak kolędy, lista prezentów oraz gonitwa za nimi. Żadnej magii. Jesteś tylko Ty.

Jest rodzina, z którą dobrze tylko na zdjęciu, krępujące pytania, nietrafione prezenty i odpowiedzi. Jest 12 potraw, sianko pod obrusem i miejsce dla zbłąkanego gościa, którym czujesz się właśnie ty. Nie ma żadnej magii. Jesteś tylko Ty.

***

Pamiętam jedne święta. To nie były dobre święta. Brakowało nam pieniędzy, mróz szczypał w nosy, a mnie bolało serce. Bo ja znów zakochałam się śmiertelnie, na zabój i na wieczność. Trzymałam w rękach zgniecioną kartkę ze świątecznymi życzeniami, będącymi jednocześnie wyznaniem miłości, będącym jednocześnie podaniem mojego nastoletniego serca na tacy, będącą ostatecznie deską do krojenia. Moje młodzieńcze uczucia zostały sprawnie poszatkowane przez 2 krótkie zdania. „Przepraszam, ale kocham inną. Wesołych świąt.” – dopisał zaraz pod moim wyznaniem. Ach te nastoletnie dramaty!

Byłam załamana i psychicznie wymiętolona – zupełnie jak ta karteczka. Jak na dwunastolatkę przystało byłam też pewna, że właśnie skończyło się moje życie, bo jak tu żyć bez miłości? Miałam gdzieś święta i przygotowania do nich, bo wiadomo, all I want for Christmas is you. Jednak seria niefortunnych zdarzeń trwała w najlepsze, bo tuż przed Gwiazdką mój dwuletni brat zachorował na zapalenie krtani i nie było szans na to, żebyśmy Wigilię spędzili w komplecie.

Pamiętam śnieg skrzypiący pod moimi butami w drodze do szpitala. Pamiętam zapach makowca pomieszany z charakterystycznym szpitalnym zapachem. Pamiętam nas wszystkich siedzących na skraju łóżka i siebie trzymającą prezent i to, że myślałam, że jedynym, czego chcę na  święta jesteś ty, ty i ty – wszyscy razem. Nie było świątecznej magii. Byliśmy tylko my…

Jest taki dzień…

Tylko jeden raz do roku. Są uśmiechy i krępujące niekiedy uściski, są wkurzające ciotki i tematy, pomiędzy którymi spacerujemy jak po minowym polu. Są plamy na obrusie. Może nie być dwunastu potraw (a policzyłeś orzechy i chleb?). Jest szelest rozpakowywanych, nie zawsze trafionych prezentów i dźwięk łamanego opłatka. Są fałszywie wyśpiewane kolędy i Kevin sam w domu. Jest mokry nos psa, proszącego o chociaż jedną dwunastą z jednej z dwunastu potraw. Jest chaos, są życzenia… i jest dobrze.

Nie ma magii. Jesteś tylko Ty. Jesteś tylko Ty…

Privacy Preference Center

Necessary

Advertising

Analytics

Other