Mam prawie 30 lat. Nie wiem, kim chcę być, gdy dorosnę.

Mam prawie 30 lat. Nie wiem, kim chcę być, gdy dorosnę.

Jednym z pierwszych pytań, jakie słyszymy, gdy tylko zaczniemy składać litery w słowa a słowa w zdania, jest: Kim chcesz być, jak dorośniesz? Już kilkulatek wie, że świat czegoś od niego oczekuje. I musi się zdefiniować, zanim ten świat zrozumie.

Jak byłam mała chciałam być podróżniczką jak Włóczykij. Chciałam założyć worek na kijek i iść w stronę widnokręgu. Godzinami stałam w oknie patrząc na linię, gdzie niebo spotyka się z ziemią i wierzyłam, że kiedyś dotrę do magicznej krainy, która się tam kryje. Potem poszłam do szkoły i powiedziano mi, że to tylko złudzenie optyczne. To tylko złudzenie…

Jak byłam mała chciałam być aktorką. Chciałam mieć swoją gwiazdę w Hollywood, bo dziecięce marzenia nie znają granic. Jak byłam mała chciałam być piosenkarką, wciąż wyobrażałam sobie ten moment na koncercie, gdy milknę, a tysięczny tłum wyśpiewuje słowa – dziecięce marzenia są zuchwałe. Jak byłam mała chciałam być lekarką, nauczycielką, chciałam być pisarką. Pierwszą książeczkę, swoją wersję przygód Bambi, napisałam w wieku kilku lat, w wieku kilkunastu lat pisałam kolejną i już nie marzyłam o wielkich sukcesach. Trzymałam to marzenie jak jajko na łyżeczce, bałam się, że pod wpływem mocniejszego podmuchu wiatru lub źle postawionego kroku, rozbryźnie się brzydką breją pod moimi stopami. Nawet marzenia mi wydoroślały i nabrały życiowego lęku przed porażką.

Dziś gdy ktoś mnie prosi, żebym powiedziała coś o sobie, czuję jak w gardle narasta mi gula, której nie potrafię przełknąć. Połykam słowa i głośno przełykając ślinę, kłamię. Kłamię na rozmowach o pracę, że wiem, gdzie się widzę za 5 lat. Kłamię, gdy ktoś mnie pyta czy mam plan na przyszłość. Nie mam planów. Nie mam zamiarów. Nie mam pojęcia. Nie wiem, kim chcę być…

Wciąż nie wiem, kim chcę być, gdy dorosnę. Szukam w sobie pewności dziecka, szukam tej zuchwałości, gotowości, by podbijać świat. Ale pytam też siebie, czy w ogóle muszę kimś być?

Świat chce nas zdefiniować, choć sam wymyka się wszelkim definicjom. Świat rozdaje role. Świat jest teatrem – wiedzieli już w starożytności. Może jednak niepotrzebnie próbujemy zdać egzamin, za który nikt nam nie wystawi oceny?

***

Dla większości ludzi jestem nikim. Jestem współpasażerką z tramwaju. Koleżanką z pracy. Jestem przyjaciółką. Jestem siostrą, córką, wnuczką. Jestem miłością czyjegoś życia. Jestem powiernikiem czyichś problemów. Jestem czyimś pierwszym kontaktem na liście. Jestem ręką, której ktoś szuka, gdy jest mu źle. Jestem nieodpowiednim słowem wypowiedzianym w złości i tym, które unosi do góry czyjeś kąciki ust. Jestem słowami pisanymi na klawiaturze. Jestem muzyką, która nadaje mojemu życiu rytm. I zachwytem nad światem w deszczowy wieczór. Patrzeniem w gwiazdy. Marzeniami przed zaśnięciem. Koszmarem w ciemną noc. Jestem porażką. Jestem sukcesem. Jestem niepewnością i walką o swoje. Jestem śmiechem, płaczem, złością i zmartwieniem.

Jestem… I to nie jest złudzeniem.