Palermo, co zwiedzać? Co zjeść w Palermo?

Palermo, co zwiedzać? Co zjeść w Palermo?

Palermo – jak zwiedzać?

Palermo, o czym ►ostatnio pisałam, to miasto, które rozpłakało mnie z zachwytu. I chociaż na moich cienkich strunach łatwo jest zagrać, a oczy mam nie od parady i przelotne opady występują nadzwyczaj często, to przed wizytą w Palermo ze szczęścia płakałam ostatni raz lata temu. Warto było sobie przypomnieć to uczucie. Wspominałam też o tym, że jest to miasto niesamowitych kontrastów i wciąż zastanawiam się, czy zdałoby egzamin przy jednodniowej wizycie. Ja spędziłam tam 3 dni i dziś krótko o tym, które miejsca przyprawiły mnie o szybsze bicie serca.

Palermo, co zobaczyć? Miejsca, które zabrały mi oddech.

I ten oddech zachwytu, tych kilka westchnień naprawdę głębokich zostanie już na zawsze w Palermo z nadzieją, że jeszcze tam kiedyś wrócę. Zachwycić się kolejny raz i znów zapłakać ze szczęścia na Sycylii.

Palermo jak zwiedzać
Plaża Mondello
Plaża Mondello

Mondello to jedna z najbardziej znanych plaż Sycylii. Jednocześnie w moim osobistym rankingu jest to też jedna z piękniejszych plaż, jakie widziałam. Nawet kiedy morze miało kapryśny humor i rzucało pianą, widać było jego piękno. Nie jest to typowa, turkusowa laguna. Woda wyglądała raczej jakby poprzetykana była wstążkami w różnych odcieniach błękitu. Coś niesamowitego. W dodatku plaża jest długa i dosyć szeroka, a piasek jest koloru wpadającego w biel. Uważam się za podróżniczą minimalistkę i mam tendencję do wyolbrzymiania zalet i przymykania oka na wady, ale myślę, że nie tylko ja w tym miejscu nuciłabym „nic mi więcej nie potrzeba”…

Palermo co zwiedzać
Katedra w Palermo
Katedra pod wezwaniem Najświętszej Maryi Panny Wniebowziętej w Palermo  (Cattedrale di Palermo)

XIX-wieczna katedra nie bez powodu znajduje się na liście Światowego Dziedzictwa UNESCO. Nawet jeśli jesteś osobą, która uważa, że zwiedzanie, to nie jej bajka, to jest to miejsce, które warto zobaczyć. Co tu dużo się rozwodzić, jest ono po prostu niesamowicie piękne. Monumentalna, ale jednak nieprzytłaczająca budowla, otoczona kompozycjami zieleni. Ja wiem, że moja wyobraźnia nie potrzebuje wielu bodźców do działania, ale tutaj poczułam się jak przynajmniej jak wysoko urodzona panienka spacerująca po swoich włościach. Szybko jednak odezwał się głos rozsądku mówiący „Wszystko czego dotyka słońce, nie należy do Ciebie”. Ale jak już marzenia prysną, koniecznie wybierzcie się do niewielkiego parku znajdującego się za katedrą. Palmy, błękitne niebo i słońce – od razu czujesz, że jednak świat należy do Ciebie. Trafiliśmy tam przypadkiem, a było to jedno z piękniejszych miejsc tego miasta.

Palermo jak zwiedzać

Wielki Teatr (Teatro Massimo)

To trzecia pod względem wielkości opera w Europie. Oprócz funkcji typowego zabytku, wieczorami jest to miejsce… imprezowania młodych Włochów. To właśnie pod murami tego teatru jedliśmy najlepszą pizzę w Palermo, popijając sycylijskim winem w otoczeniu rozkrzyczanych Włochów. Polecam to rozwiązanie, każdemu, kto tak jak my nie będzie miał ochoty czekać kilka godzin na stolik w popularnej pizzerii (o niej później).

Piazza Pretoria i fontanna wstydu

Kolejne miejsce, które szkoda przegapić to właśnie Piazza Pretoria i fontanna wstydu. Miejsce robi wrażenie zarówno za dnia, jak i wieczorem. Dlaczego fontanna wstydu? Niektórzy twierdzą, że nazwa wynika z sąsiedztwa siedziby władz miejskich Palermo, które są uznawane za jedne z najbardziej skorumpowanych we Włoszech. Mnie najbardziej podoba się jednak krążąca legenda, że nagie postaci zdobiące fontannę gorszyły zakonnice z położonego niedaleko klasztoru. Postanowiły zniszczyć rzeźby, urywając im nosy i inne części ciała. Nienaruszone pozostały jedynie miejsca intymne, bo tych brzydziły się tknąć. Bez względu na pochodzenie nazwy, miejsce na swój urok. Szczególnie wieczorem.

Palermo co zwiedzać

Plac Quattro Canti (Piazza Vigliena)

To skrzyżowanie czterech dzielnic miasta, czyli plac czterech kątów. Na rogu każdego z nich fontanna obrazująca inną porę roku. Nie wiem, czy to miejsce ma taki klimat, czy może my mieliśmy szczęście, bo naszym spacerom towarzyszyła ścieżka dźwiękowa wygrywana przez ulicznego grajka. Te cztery fonanny, „Bella Notte” w tle… Chyba nie muszę wspominać, że nad moimi powiekami znów zebrała się puszysta chmurka przelotnych opadów…

Poniżej filmik i romantyzm w naszym wykonaniu 😉 Kto wyłapał, co pod koniec mówię? 😀

Via Maqueda / Corso Vittorio Emanuelle

To główne ulice miasta. Znajdziecie tam zarówno sporo markowych sklepów, ale też knajpki czy sklepy z pamiątkami. Via Maqueda to zamknięta przed samochodami ulica pełniąca rolę deptaku. Jedna z najbardziej tętniących żył tego miasta. Zawsze pełna wesołych tłumów i rozkrzyczanych Włochów.

 

Wzgórze Monte Pellegrino

Miejsce to nie zawsze znajduje się na liście tak zwanych „must see”, chociaż nazywane bywa też symbolem miasta. Dla mnie jest to jednak miejsce „must, must, must see” i piszę to z zupełną szczerością. Po drodze na szczyt (609 n.p.m.) znajduje się sanktuarium św. Rozalii, do którego można dojechać autobusem miejskim. Polecam to rozwiązanie osobom, które nie mają wystarczająco dużo czasu na spacery. Częściowo wbudowane w jaskinię sanktuarium warto zwiedzić nie tylko ze względu na ciekawy i owiany legendami kult Rozalii. (Legenda głosi, że księżniczka schroniła się w jaskini, uciekając przed niechcianym małżeństwem. Jej szczątki zaś zostały znalezione, gdy w czasie zarazy, jaka dotknęła miasto w XVII wieku, ukazała się pewnej osobie, podając miejsce spoczynku, co miało przyczynić się do zwalczenia epidemii). Warto tam jechać chociażby dla niesamowitych widoków po drodze i dla zwiedzenia wnętrza sanktuarium, które w dużej mierze wciąż jest jaskinią. Polecam jednak nie kończyć na tym wędrówki po wzgórzu i zdecydowanie poświęcić dodatkowe 15 minut na to, by wspiąć się na szczyt. Widok z góry na panoramę miasta i morze, to coś, co sprawiło, że w gardle znów stanęła mi gula ze wzruszenia. Cóż Palermo znów doprowadziło mnie do łez.

Co zjeść w Palermo i gdzie wypić, czyli od czego ugięły mi się nogi?
Palermo co zwiedzać. Palermo co jeść.
Palermo – street food

Podróżowanie to także smakowanie. Przynajmniej dla mnie. W Palermo jest ku temu sporo okazji. Po pierwsze miasto to słynie z ulicznego jedzenia. Wg Forbes’a Palermo znajduje się w pierwszej piątce rankingu „street food”, wyprzedzając Meksyk, Istambuł czy nawet Wietnam (Ho Chi Minh City). Tego typu jedzenia można spróbować na każdym kroku, chociaż kroki warto skierować przynajmniej w kierunku jednego ze słynnych targów (my polecamy bazar Vucirra, zarówno wieczorne jak i poranne wydanie), gdzie obok świeżych warzyw i owoców, możecie kupić np. gotowanego karczocha czy świeżo grillowane warzywa.

Czego warto spróbować, testując street food w Palermo? Arancini bomba, czyli coś co najbardziej kojarzyło się z pączkiem, chociaż w środku znajdowało się risotto z różnymi nadzieniami (najczęstsze to chyba coś na kształt bolognese), różnego rodzaju zapiekanki makaronowe, gotowane warzywa prosto z targu czy bułki z włoskimi szynkami. To przekąski, za które zapłacicie od 1 do 3 euro, a mnie smakowały nawet bardziej niż włoska pizza.

Palermo co zwiedzać. Palermo co jeść.
Arancini bomba

Smaczną pizzę udało nam się zjeść dopiero w polecanej wszędzie Pizzerii Frida. Na miejsce trzeba było czekać 3,5 godziny, ale na szczęście oczekiwanie na wynos trwało 15 minut. Zamówiliśmy w ciemno, a każda z pizz miała maksymalnie 3 składniki. I wierzcie mi, to w zupełności wystarczyło!

A po pizzy postanowiliśmy wybrać się do znanej Tawerny Azzura, podobno jednego z najbardziej ulubionych przez Włochów baru. Włosi (przynajmniej Ci, których my mieliśmy przyjemność spotkać) kiepsko mówią po angielsku. Kiedy Pan barman zaczął sięgać po wino, szybko poprosiliśmy go, że chcemy coś bardziej „strong”. W końcu to były moje urodziny! Myślałam, że dostaniemy drinka, a skończyliśmy z małym kieliszkiem zielonego płynu o ziołowym zapachu. Tak, to był absynt. Jeśli myśleliście do tej pory, że nie można czuć się pijanym po jednym kieliszku, to pewnie nie piliście absyntu. Kiedy odzyskaliśmy już w miarę równy oddech po tysiącach szpileczek wbijających nam się w gardło, a ja uzyskałam połączenie z własnymi nogami, które się pode mną ugięły, lekko chwiejnym krokiem opuściliśmy tawernę Azzuro i na tym skończyliśmy przygodę z tym włoskim barem. Niemniej, polecam. Chociaż absynt pijecie na własną odpowiedzialność. 😉

Palermo co zwiedzać? Co jeść w Palermo?
Brioche con gelato

Z kolei z pełną odpowiedzialnością mogę Wam polecić włoską kawę (mnie szczególnie przypadło do gustu espresso, które na co dzień piję rzadko) i słodycze. Brioche con gelato to mój zdecydowany faworyt, a są to lody…w bułce. Konsystencja tej drożdżówki w połączeniu z  pistacjowymi lodami (a z pistacjowych wyrobów podobno również słynie miasto) to smak, za którym będę tęsknić chyba najbardziej. A pisze to Wam osoba, która przejdzie obojętnie obok czekolady czy innych słodkości. Słodycze to coś na co mam ochotę naprawdę wyjątkowo. Jednak dla tych lodów mogłabym zrobić wyjątek. No może jeszcze dla cannoli, czyli rurek nadziewanych kremem z ricotty. Cóż, w tym wypadku powinnam cieszyć się, że nie urodziłam się w Palermo, bo moje relacje ze słodyczami mogłyby przyjąć trochę inny wymiar i obstawiam, że mógłby być to wymiar XXL. 😉

Palermo co zwiedzać. Palermo co jeść.
Canelloni
PS Czy w Palermo jest drogo?

Nie. I to było coś, co zdecydowanie mnie zaskoczyło. Większość miejsc zwiedzicie za darmo, street food, jak wspominałam, to ceny od 1 do 3 euro (a przekąski te można spokojnie potraktować jako sycący obiad), a pizza nawet w najlepszej pizzerii kosztuje około 5 euro (najdroższa, jaką zamówiliśmy kosztowała 7).

 

Co jeszcze powinniście wiedzieć o tym, jak zwiedzać Palermo? Przede wszystkim, w miarę możliwości, bez pośpiechu. Znajdzcie czas, żeby zagubić się w uliczkach, zachwycić się, a potem zadziwić nad brzydotą niektórych miejsc. Tak, może jestem dziwna, ale dla mnie to też miało urok. Kontrasty to prawdziwy koloryt tego miasta. I jego dusza zarazem. Ja część swojej duszy i tych kilka zachwyconych westchnień zostawiłam tam na zawsze. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś tam wrócę, je odnaleźć!