Takie kwiatki! 10 sentencji o wiośnie

Takie kwiatki! 10 sentencji o wiośnie

Przyszła wiosna i zasiała w mojej głowie zamęt. Zapraszam do środka!

10 myśli o wiośnie

1

Wiosenne porządki zaczynam od głowy. Wywalam tony zatęchłych, ponurych myśli, łatam dziury w duszy nitką nadziei i strzepuję kurz z zapomnianych pokładów pozytywnej energii.

2

Wiosną wystarczy założyć trampki, ulubioną bluzę, a na uszy wsunąć słuchawki z muzyką z czasów licealnych. Wiosną znów mam szesnaście lat i idę naprzeciw światu. Pielęgnuję w sobie ten mały, młodzieńczy bunt (nazwijcie to kryzysem wieku, jeśli wolicie) i pokazuję język wszystkim „musisz” i „powinnaś”.

3

A wszystkim wiosennym, motywacyjnym hasłom pokazuję palec, a dokładnie wszystkie pięć i macham na do widzenia. Jak mi się zechce, to może rozkwitnę na wiosnę, może poddam się wiatrom odnowy i może nawet ruszę ze świeżą energią. Póki co pójdę jednak na spacer, pooglądać jak rozkwita natura.

4

Pierwsze włożenie trampków w sezonie to dla mnie chwila pełna emocji. Wsuwam ostrożnie stopy, drżącymi rękoma wiążę sznurówki. Wciąż nie wiem, dokąd zmierzam, ale w trampkach robię to przynajmniej pewnym krokiem.

5

Trampki były powodem moich wiecznych kłótni z rodzicami. Wiosną mogłam w nich chodzić codziennie i przy każdej okazji. Urodziny babci, kościół, szkolne egzaminy. Pamiętam, jak mama mi powiedziała, że nie może doczekać, aż dorosnę i zacznę ubierać się poważnie. Mamo – przepraszam.

6

Wiosna wpycha mi się na chama pod powieki od rana, zostawiając sińce. Przesilenie wiosenne co chwilę posyła mi kuksańca. Ale to nic. Kto się czubi, ten się lubi, co nie?

7

Cudownie jest żyć spektakularnie. Od czasu do czasu. Wiosną wystarczy mi jednak koc na trawie, dobra książka i wino pite prosto z butelki. Nie potrzeba szampana w dźwięczącym kieliszku i fajerwerków.

8

Wiosną czuję, jakby mały włochaty potworek, który w sezonie jesienno – zimowym chętnie rozkładał obóz na mojej klatce piersiowej, uciekł do zimnych krajów. Oddycham. Demony znów wpełzają pod łóżko, koszmary idą spać, a ja budzę się do życia.

9

Ja wiem, że jesień i zima to długie wieczory pod kocem z książką czy przed dobrym filmem. Nic jednak nie poradzę na to, że ja jestem na baterie słoneczne i potrzebuję światła, żeby żyć. Potrzebuję patrzeć w niebo i liczyć obłoki. Leżeć na trawie i oddychać głęboko.

10

Wychowałam się na wierszach dla dzieci Tuwima, wiele z nich znałam na pamięć. Uwielbiałam historyjki o Grzesiu kłamczuchu, Zosi Samosi, czy Grzesiu, który szedł przez wieś i do tej pory fragmenty tych utworów przychodzą mi do głowy w wielu życiowych sytuacjach. Tym bardziej możecie wyobrazić sobie mój niesmak, kiedy w liceum poznałam wiersz „Wiosna”. Teraz, choć wiem, że odrobinę niepoprawny, nie budzi we mnie takich emocji. Podoba mi się ta pierwotna energia jaka w nim drzemie. I dziś mam ochotę za Tuwimem krzyknąć „Tłumie, bądź dziki!” Kiedy, jak nie wiosną?

 

A w Was, jakie myśli budzą się z uśpienia wiosną?