Ludzie się zmieniają

Ludzie się zmieniają

Tak naprawdę jedną z najbardziej zaskakujących rzeczy w dorosłości jest nie własne wchodzenie w ten etap, ale obserwowanie, jak zmieniają się inni. Tak, ludzie się zmieniają. Jak łatwo było przylepić łatkę znajomej, która się nigdy nie ogarnie, a która aktualnie radzi sobie może nawet lepiej niż Ty. Jak smutno jest widzieć kolegę, który rozśmieszał Cię na przerwie w szkole, a teraz na facebookowej ścianie życzy komuś śmierci tylko dlatego, że ma inne poglądy. Ludzie się zmieniają. Niestety nie zawsze na lepsze.

Jak widzę, jak bardzo sama się zmieniłam w ciągu ostatnich nawet kilku lat, to przyznam szczerze, że jestem trochę przestraszona. Jeszcze nie do końca jestem pewna, czy tę nową siebie lubię. Jestem spokojniejsza, częściej odpuszczam, mniej się przejmuję i więcej dostrzegam wokół siebie radości. W porównaniu z nie tak dawną perfekcjonistką, wciąż podwieszającą sobie coraz wyżej poprzeczkę to trochę jakby to były dwie różne osoby. I mówimy o zmianach, jakie zaszły we mnie w ciągu ostatnich kilku lat, a może nawet w ciągu ostatniego roku. Może jestem szczęśliwsza, może nawet lepiej śpię i paradoksalnie, coraz więcej mi w życiu wychodzi z jakąś taką zuchwałą swobodą i jakby od niechcenia. I choć droga chwilowo prowadzi mnie w górę łagodną ścieżką, to wciąż myślę, czy to na pewno ta ścieżka, którą chciałabym przemierzać. Rok temu powiedziałabym, że nie. Dziś nie wiem, ale daję szansę temu, co czeka mnie za zakrętem.

Nie tylko ja się zmieniam. Ludzie wokół też i czasem te zmiany powodują, że nasze ścieżki gdzieś się rozchodzą. Mało rzeczy smuci mnie tak, jak to, że osoba, z którą mogłabym kiedyś przegadać całą noc, jest mi dzisiaj tak daleka. Mam trochę takich osób na swojej liście i choć wiem, że to ani moja ani jej wina, to pozostaje we mnie jakaś gorycz. Pamiętam, jak kiedyś koleżanka powiedziała mi, że rozstała się po wielu latach z chłopakiem, mówiąc „Wiesz, my po prostu dorośliśmy. Problem w tym, że każde z nas w inną stronę”. Wtedy wydawało mi się to bardzo dojrzałe. Kiedy jednak podobne podejście zweryfikowało parę moich znajomości, to zdałam sobie sprawę, że jest to jednak trochę smutne.

W zasadzie to ten wpis miał mieć pozytywny wydźwięk, a chyba nie do końca wyszło. Planowałam napisać Wam o tym, że ludzie się zmieniają, więc może nie warto dawać kolejnych szans, ale może za to warto wierzyć. Ale tylko czasem i tylko w niektórych ludzi. W ludzi i w siebie, z naciskiem na siebie. Ja w ludzi wierzę, ale zamiast dawać im szansę, wolę dać im czas. Niekiedy jest to czas z daleka ode mnie.

 

A Wy wierzycie w to, że ludzie się zmieniają?