Influencer LIVE Poznań 2019 – relacja, czyli lekka zadyszka + krótki nieporadnik rozmówek rodzinnych

Influencer LIVE Poznań 2019 – relacja, czyli lekka zadyszka + krótki nieporadnik rozmówek rodzinnych

Mamo, tato, jestem influencerem

Dopiero, co rodzina przestała Cię pytać, co to właściwie znaczy, że jesteś blogerem, a tu pojawia się kolejne określenie internetowego twórcy. „W ten weekend nie mogę, jadę na konferencję dla influencerów”, rzuciłam w słuchawkę. Pytanie „Dla kogo?” zrykoszetowało we mnie szybciej niż złapałam oddech. No właśnie. Influencer, czyli osoba, która ma wpływ. Trochę to kojarzy mi się z osobą, która posiada odpowiednio utkaną sieć tych wpływów i w dobrym momencie pociąga za sznurki. Ja jedynie staram się poruszać cienkie struny emocji, najczęściej grając na swoich własnych. Być może więc w moim przypadku określenie influencer jest trochę nad wyrost, ale przecież w życiu chodzi też o te poprzeczki, do których pokonania, trzeba czegoś więcej niż stanięcia na palcach. Tym bardziej, że na Influencer Live Poznań 2019 miałam okazję trochę się nagimnastykować.

To dopiero rozgrzewka?!?!

Kojarzycie ten moment, kiedy na fitnessie czy innych zajęciach fizycznych słona mieszanka potu i Waszych własnych łez zalewa Wam oczy, a wtedy trener mówi „dobra, możemy skończyć ROZGRZEWKĘ”?! Dla mnie konferencje takie jak Influencer Live Poznań to coś właśnie takiego. Kiedy już myślisz, że więcej nie dasz rady, nie masz czasu ani siły, by wprowadzić w życie kolejną kwestię, to przychodzi następna osoba, żeby uświadomić Ci, że to wszystko to tak naprawdę dopiero początek, jeśli chcesz, żeby Twój blog był w jako takiej formie.

Jeśli o formę chodzi, to mocną stroną tegorocznego Influencer LIVE Poznań była z pewnością mocna kawa i poziom prelekcji. Z kolei poziom stresu skutecznie podniósł mi Paweł Tkaczyk. Nie tylko uświadomił mi, jak mało wiem i robię, ale jeszcze przedstawił krótką prognozę na najbliższe lata, która była bardzo prosta. A konkretnie, jeśli teraz mi się wydaje, że idę pod wiatr, to jest to jak na razie jedynie przyjemna bryza, bo z czasem będzie tylko ciężej. Cóż, technologie niekoniecznie nam sprzyjają. No ale kto powiedział, że strach jest złą motywacją?

A jak już przy motywacji jesteśmy, to tę akurat można było pić kubkami, jak konferencyjną kawę. Podobało mi się, że podczas Influencer Live Poznań kilkukrotnie padło stwierdzenie, że oprócz ciężkiej pracy i zaangażowania, trzeba też po prostu czasu i szczęścia. Bardzo wyraźnie mówiła o tym Aleksandra Radomska (Mam wątpliwość), której prelekcja była chyba najbardziej szczerym i uczciwym wystąpieniem – takim z prosto z głowy i serca (a jednak da się rozwiązać ten odwieczny konflikt). Za to śrubę w moje blogerskie serducho wkręcił oczywiście Jason Hunt. Nie bez powodu uprzedzano, że jest to wystąpienie dla dorosłego widza. Wyszłam z niego z jednym wnioskiem „za mało, za mało, za mało”. Wciąż jednak nie wiem, skąd wycisnąć z doby więcej czasu i jak znaleźć w kalendarzu miejsce na kolejny etat i to mnie niestety trochę smuci. Czas niestety nie jest moim sprzymierzeńcem, choć wiem, że są tacy, którzy mają go jeszcze mniej i dają radę, więc co, ja nie dam?!?!? Potrzymaj mi kawę… czy jakoś tak. Kawy z kolei nie potrzebowałam na wystąpieniu Janiny, bo ciśnienie zostało mi skutecznie podniesione dawką śmiechu i wiedzy. Jak wiadomo, każdy statystyczny bloger uwielbia Janinę i statystykę, a jeśli chodzi o to drugie, to w moim przypadku jest to miłość niezwykle tolerancyjna, na zasadzie „kocham, choć nie zawsze rozumiem”. Za to kiedy mówi o tym Janina, to choć na chwilę zawisa pomiędzy nami chwiejny mostek porozumienia. W tym roku przeszłam go z przyjemnością i przy okazji wyciągnęłam sporo cennych wniosków dotyczących blogowania. A jeśli wydaje się Wam, że blogowanie i statystyka nie mają ze sobą nic wspólnego, to znaczy, że nie znacie Janiny, a to już naprawdę bardzo szkoda.

Na Influencer LIVE Poznań było oczywiście więcej wartościowych wystąpień, ale przecież nie o to tu chodzi, żeby streszczać czy recenzować każde z nich. Zresztą większość możecie zobaczyć na fanpage Influencer LIVE Poznań, sama nadrobiłam kilka, dzięki czemu mogłam się poczuć, jakbym jednak była w wielu miejscach jednocześnie. Jak widzicie, wszystko jest możliwe.

A oprócz ogromu wiedzy, jaki zaprezentowano na Influencer LIVE Poznań, są też jeszcze ludzie. Przyznam szczerze, że w tym roku nie udało mi się oswoić swojego wewnętrznego dzikusa i nie zawarłam wielu znajomości. Za to wreszcie udało mi się przenieść znajomość z Olą z Parapetu Literackiego na zupełnie realny grunt, a to już naprawdę wiele. Jak nie znacie Oli, to wpadajcie szybko na jej Parapet. Miejsce poleca się na spokojne wieczory z kubkiem kawy lub herbaty w ręku!

Przyznam szczerze, że Influencer Live Poznań przyprawił mnie o lekką zadyszkę i choć nie wierzę, że to piszę, ale… właśnie o to chodzi! Nie jedziesz przecież na wydarzenia tego typu, żeby dowiedzieć się, że wszystko robisz dobrze i możesz teraz spokojnie odetchnąć. Chodzi właśnie o to, żeby wreszcie dowiedzieć się, co robisz źle, czego nie robisz wcale, a co możesz robić inaczej. A potem musisz „tylko” to wszystko posegregować na odpowiednie półeczki i wybrać to, co dla Ciebie najlepsze. Nie ma niestety jednej drogi i jak to zwykle w życiu bywa chodzi o to, żeby przyjąć te wszystkie wskazówki, a potem wybrać najlepszy kierunek. Jaki? Swój własny!