Jestem życiową lamą. Jestem lamą sukcesu. A Ty?

Jestem życiową lamą. Jestem lamą sukcesu. A Ty?

Nie ma co ukrywać. Jestem życiową lamą. W środku jestem raczej miękka i mechata, nieporadność wpisaną mam w charakter od dziecka i choć chciałabym, żeby moim totemicznym zwierzęciem była wierna, puchata kulka psiej przebojowości, to jest nią lama. No po prostu lama. Jak byłam mała, rodzice mówili „przestań się zachowywać jak jakaś dzikuska”. Cóż, życiowe doświadczenie nie zdołało mnie do końca oswoić i wciąż z lamowatą gracją kroczę przez życie. Ale ważne, że kroczę, co nie?

Raz mniej, raz bardziej raźniej, ale do przodu. I wiecie co? Ja tę swoją lamerskość nawet akceptuję. I ja z tą lamerskością ramię w ramię dochodzę od czasu do czasu do różnych celów. Czasem są to mniejsze punkciki na mapie sukcesików, takie, przez które większość osób przechodzi, nawet nie zauważając. I których większość osób sukcesem, by nie nazwała, bo jak tu się cieszyć, że bez zająknięcia udało nam się coś załatwić przez telefon. A ja się cieszę. Ba, ja jestem z tego dumna! Kiedy indziej są to sukcesy nieco większe, wprowadzające w życiową zadyszkę, ale pozwalające też odetchnąć z ulgą i napompować płuca uczuciem zwycięstwa. Najważniejsze jest jednak to, że wszystkie te chwile dają mi świadomość, że można. A czasem nawet warto.

I o tym właśnie chciałabym pisać w tej serii. Bo takich jak ja (a może takich jak my, co moje drogie Lamy Sukcesu?) jest wiele. I choć na szczęście coraz częściej słyszymy, że nie musimy być idealni, to wciąż często wydaje nam się, że świat zdobywa się przebojem. A ja zdobywam go po troszeczku ze swoją lamerską gracją. Dreptając swoimi stópkami małej życiowej lamy.

Bo lamy też mogą, wiecie? I wcale nie muszą zrzucać swej lamerskiej powłoki. Mogą być wciąż tą nieporadną, ale uroczą lamą. My nie musimy podbijać świata. Możemy go trochę sobie oswoić. Trochę go ugłaskać. A czasem trochę pogłaskać się nawzajem i przypomnieć sobie, że dobrze być sobą. I że wcale nie zawsze trzeba ruszać na podbój świata. Że czasem można się mylić. Nie dawać rady. Potykać się. A nawet odpuszczać. A nawet coś zawalać. Wiem, o czym mówię. Robię to od lat!

Poza tym tak sobie myślę… Może nie jestem tą puchatą kulką psiej przebojowości, ale wiecie co? Lamy też są super! No popatrzcie sami. Prawda, że urocze?

lama sukcesu

To co, chcecie zostać ze mną Lamami Sukcesu? No chodźcie, nie wstydźcie się, to jest miejsce, w którym możecie być sobą. Bardzo fajnym sobą. A może przy okazji uda nam się coś miłego zdziałać. A przynajmniej stworzyć fajne stadko. Co Wy na to? To, co? Ktoś tu jeszcze jest życiową lamą? Ktoś jeszcze jest lub chce zostać Lamą Sukcesu? Łapki(kopytka?) w górę!

Drapię Waszą wewnętrzną lamę za uszkiem!

Wasza Lama Sukcesu