Ostatecznie zawsze jesteś sam.

Ostatecznie zawsze jesteś sam.

A Twój świat się kończy zawsze niezauważalnie.

Tramwaje wciąż chodzą według rozkładu. Wskazówki zegara biegną tym samym tempem. Ludzie wciąż się spieszą i czekają na piątek. Pies sąsiada ujada jak co rano. A jednak coś się zmieniło. Jednak w tym czasie komuś właśnie załamał się świat. Może dziś to jesteś Ty?

Nieraz byłam tą osobą dziwiącą się światu. Temu, że wciąż kręci się w kółko, że wszystko wciąż jest takie samo, mimo że przecież mój osobisty świat właśnie się skończył. Skończył się niezauważalnie. Słońce mimo wszystko wstało jak zwykle i jak co dzień tramwaj numer 2 odjechał z przystanku o godzinie 7.38. Ale nic nie było już takie samo. Ja nie byłam.

Czasem patrzę na ludzi wokół i zastanawiam się, jak wiele światów dziś legło w gruzach. Jak wiele nadziei, tych co umierają na końcu, właśnie obróciło się w proch. I zawsze mnie smuci to, że ostatecznie jesteś z tym światem sam.

Możesz otworzyć przede mną drzwi, pokazać mi widok na swój ogródek, możesz pokazać mi pęknięcia, rysy, sypiący się tynk, możesz zaprowadzić mnie w najciemniejsze miejsca w swojej piwnicy. Ale ostatecznie jesteś sam. Mogę trzymać Cię za rękę, szeptać czule, że dasz radę, płakać razem z Tobą nad zgliszczami Twoich marzeń, nad utraconą nadzieją. Możesz mi opowiedzieć swój dzień. Możesz wyliczyć mi sumę wszystkich Twoich strachów. Możesz mi pokazać swój w głowie bałagan. I najwstydliwsze myśli, te, które mówi się tylko szeptem przy zgaszonym świetle.

Ale nigdy nie będę w tym samym punkcie, co Ty. W Twoim świecie zawsze będę tylko gościem. Nie poczuję, jak zimny dźwięk budzika świdruje Ci czaszkę, gdy czeka Cię gorszy dzień. Nie zrozumiem, jak się czujesz, gdy gardło ściska Ci mocna pięść strachu. Ani tego, jak płuca rozszerzają się, gdy osiągniesz to, czego pragnąłeś, choć przecież, jeśli jesteś mi bliski, będę się cieszyć razem z Tobą.

Jak przychodzi co do czego, to zawsze jesteśmy sami.

Jarosław Grzędowicz pisał: „Każdy tkwi wewnątrz swojej głowy, wśród tego, co zrozumiał i zobaczył i co zostaje zamknięte przed innymi”.

Przepiękny tekst w podobnym temacie napisała też kiedyś Ola z Parapetu Literackiego (LINK).

Nasze światy nakładają się, tworzą unie, czasem toczą wojny i wzajemnie się podbijają. Nasze światy wzajemnie na siebie wpływają. Nasze światy tworzą wspólne cele. Znoszą granice. Nie znoszą samotności.

Mimo wszystko, gdy zgasną światła na naszym podwórku, jesteśmy sami.

 

Choć potrzymam Cię za rękę, pomogę Ci wstać…

 

Dziś trochę pesymistycznie, wybaczcie.