Kim jestem? A Ty? Pamiętasz jeszcze?

Kim jestem? A Ty? Pamiętasz jeszcze?

Jakiś czas temu wróciłam z Woodstock’u. I to co mnie najbardziej chyba poraziło, to fakt, że zdałam sobie sprawę, że byłam tam wtedy tak całkiem sobą. To te kilka dni w roku, kiedy nikt Cię nie pyta, kim jesteś, w co wierzysz, kogo kochasz, a na kogo głosujesz. Od tej pory prześladuje mnie pytanie: kim w takim razie jestem na co dzień? Kim jestem, jadąc tramwajem do pracy? Kim jestem, „robiąc ważne rzeczy” przez 8 godzin dziennie? Uśmiechając się znad biurka i żartując na przerwie na kawie, nawet jeśli w tym czasie, w środku mnie huragan i kataklizm jeden po drugim. Zaskakujące, jak człowiek szczerze się uśmiecha, gdy właśnie stoi nad przepaścią.

Tak przecież łatwiej. Wykrzyczeć „u mnie wszystko dobrze”, na ostatnim wydechu, zanim pójdziemy na dno. To ja Wam dziś powiem. U mnie ostatnio nie wszystko dobrze. Czuję, jak życie wymyka mi się spod kontroli, a ja trzymam je opuszkami palców, jednocześnie śmiejąc się do Ciebie znad kubka kawy. Mój koniec świata znów przejdzie niezauważalny. Staję z nim oko w oko. Sam na sam. Tak to już jest, prawda?

Nie pamiętam, kim jestem. Wcielam się codziennie w tak wiele ról, że plączę się w scenariuszach. Plączą mi się nogi. I język. I gdzieś w tym wszystkim szukam samej siebie.  Szukam tej dziewczynki sprzed czasów, zanim świat zaczął jej mówić, jak ma żyć. Zanim głosy w mojej głowie zaczęły się mieszać. Już nie umiem rozpoznać, który z nich jest moim własnym. Już naprawdę nie wiem.

Nie wiem, kim jestem. Czy jestem tą Panią ze szklanego biurowca? Dziewczyną schowaną za wielkimi słuchawkami? Dziewczyną patrzącą na gwiazdy? A może tą, która ostatnio boi się nocy? Boi się kolejnego dnia i kolejnych wyzwań codzienności? Tą, która czasem marzy tylko, żeby przetrwać kolejny dzień? A może każdą po trochu?

Patrzę na ludzi w tramwajach. Na przejściach dla pieszych. Na koleżanki i kolegów z pracy. Na sąsiadów z bloku. I myślę o tym coraz częściej. Nikt nie jest tym, kim nam się wydaje. Nie mamy pojęcia, czego się boi zanim zaśnie nasza wesoła koleżanka z biurka obok. Ani czego pragnie rozgadana sąsiadka z naprzeciwka. Ani jak bardzo traci kontrolę nad życiem ten zawsze ogarnięty i przygotowany kolega. A ten poukładany znajomy może tak naprawdę uwielbia tańczyć i śmiać się do utraty tchu? Wszyscy trochę gramy, prawda?

A Ty, jak często jesteś sobą? Przez godzinę dziennie? Przez dwie? Jesteś sobą na 70 czy 30%?

 

„Pamiętasz, kim byłeś, zanim świat powiedział Ci, kim powinieneś być?” (Charles Bukowski)