Każdy czasem zawala

Każdy czasem zawala

Cześć, tu Wasza Lama Sukcesu! Dziś chciałam porozmawiać o tym, co przytrafia się czasem każdemu z nas. Każdy z nas czasem coś zawala. Pisałam już o tym, że nie zawsze musimy być zwycięzcami, że niekiedy po prostu inni są lepsi, a niekiedy po prostu wcale nie warto stawać do wyścigu. Są jednak sytuacje, kiedy totalnie zlamimy. Z naszej winy. Lub z powodu naszych niedostatków. Braku wiedzy. Czasem nawet ignorancji. Nieodpowiedniego przygotowania się lub skupienia.

Zawalamy w pracy. Zawalamy w życiu. Czasem zawodzimy bliskich. Nie jest to nic przyjemnego mieć świadomość, że coś poszło bardzo nie tak i że niestety to my ponosimy za to odpowiedzialność. Ja Wam dziś jednak powiem: to się zdarza KAŻDEMU z nas. Kto z Was, czytając ten tekst pomyślał, że to o nim? Założę się, że każdy. Bo nie da się tak przez całe życie być w porządku, choć jest to ideał, do którego powinniśmy dążyć. Jeśli jednak ktoś nie ma ochoty się przyznać, to ja zacznę.

Cześć, jestem Asia, jestem Lamą Sukcesu i od czasu do czasu zdarza mi się coś totalnie zawalić. Wciąż jestem fajna i wciąż można na mnie polegać, wciąż mogę sama na sobie polegać, ale no cóż… są sytuację, kiedy trzeba wziąć to na klatę albo na grzbiet. Nikt z nas z pewnością nie lubi tego niekomfortowego uczucia. W tej sytuacji nie ma sensu mu zaprzeczać. Trzeba mu się przyjrzeć z bliska. Wyciągnąć wnioski. Jeśli to możliwe, naprawić szkody. Jeśli konieczne, przeprosić, a potem jak najszybciej sobie wybaczyć i ruszyć z kopyta albo przynajmniej podreptać w swoją stronę.

Nie chcę, żeby to brzmiało, jak z taniego poradnika, wiecie takiego z kosza z przecenami, ale rozpamiętywanie porażek, sprawia, że narażamy się na nie jeszcze bardziej. To nie jest jakaś potwierdzona reguła. A raczej jest potwierdzona – moim własnym doświadczeniem. Im bardziej się skupiałam na tym, że np. w pracy popełniłam błąd i w związku z tym jestem beznadziejna, bo przecież jakoś nikt się nie myli (przynajmniej nie tego dnia😉), tym bardziej się stresowałam, tym mniej się skupiałam, tym częściej… zdarzały mi się kolejne pomyłki. A to przecież już wystarczający dowód na moją beznadziejność, nie? No właśnie nie.

Bo choćbyśmy nie wiem, jak bardzo byśmy chcieli, żeby było inaczej (a z pewnością bardzo chcemy) to błędy, zawalanie, zawodzenie jest częścią naszego życia, żeby nie powiedzieć naszej codzienności. Codzienności każdego z nas.  

Dlatego moje Lamy Sukcesu, jak następnym razem popełnicie błąd i posprzątacie na tyle, na ile to możliwe wyrządzony bałagan, to weźcie po prostu trochę wyluzujcie. I nie dajcie sobie wmówić, że to tylko Wy zawalacie.