Czy to jeszcze Ty? Czy to jeszcze ja?

Czy to wciąż jeszcze Ty? Czy to wciąż jeszcze ja?

Jesień sprzyja nostalgii. Jesień sprzyja podróżom sentymentalnym, dlatego nie wychodząc spod koca, zwiedzam najdziwniejsze zakamarki własnej głowy. Na tory te wrzuciło mnie też trochę życie. Nagle, po 10 latach odnowił mi się kontakt z osobą kiedyś mi bardzo bliską, z którą relacja umarła nagle, ostatecznie, cięta grubą kreską i to było zdecydowanie ostre cięcie – takie, że auć. Teraz zupełnie przypadkiem, jeszcze bardziej nagle i niespodziewanie, granica została zatarta. I rozmawiamy.

Wiem, ze nie rozmawiam z tą samą osobą. Ja też nie jestem już nastolatką, a jednak czuję się gdzieś pomiędzy. Gdzieś pomiędzy –naście, a przecież już tak blisko –dzieści i potwornie się o te wszystkie granice potykam. Czuję się trochę, jakbym grała w gumę, jak za dzieciństwa, tylko te wszystkie krawędzie plączą mi się między nogami.

Czy wciąż jestem tą samą osobą, co 10 lat temu? No przecież to ja. To właśnie ja, a jednak tamten świat już nie jest przecież moim światem. Tamte problemy nie są już moimi problemami. Mam nowe, które chyba dorosły razem ze mną. Ale czy to ja? Czy to wciąż ja?

Dorosłość, przed którą wciąż, zdaje mi się uciekam, i do której, zdaje  mi się, wciąż nie dorosłam, nagle jakoś bardziej zaczyna we mnie dorastać, bo przecież nie jestem już tą dziewczyną sprzed lat.

A może jestem? Dzielę z tą dziewczyną te same marzenia. Dzielę trochę mniej nadziei, która matką głupich. Zmądrzałam. Dzielę emocji wciąż za wiele. I tę wieczną wrażliwość, łez całe litry. Ze wzruszenia. Ze smutku. Ze szczęścia. Poglądów dzielę trochę mniej. Trochę więcej dojrzałości. Trochę więcej smutnego cynizmu, w który jak w zbroję ubrało mnie życie. Trochę mniej naiwności. Trochę mniej ufności, której nie rozdaję już na prawo i lewo. Ale skłonność do refleksji i rozkładania wszystkiego na czynniki pierwsze jak widać wciąż ta sama.

Czasem się boję. Czasem się martwię. Że stracę połączenie z tą dziewczyną sprzed lat. Że porzucę jej marzenia, przekonania, jej wiarę w przyszłość, która jakoś dziwnie stała się teraźniejszością. Chciałabym, żeby ta dziewczyna była ze mnie dumna. Szczególnie że wydaje mi się, że ona bardziej wiedziała, czego tak naprawdę chce.

Może to jesień… Może to wszystko to po prostu jesień. I ta dawna znajomość, która myślałam, że już dawno uleciała jak ten listek na wietrze. Dziś  wychylam z Wami filiżankę nostalgii. Tulę, ściskam i przesyłam pozdrowienia. Dziś nadaję do Was z puszystości koca, z miękkości w sercu i z jakiegoś życiowego rozmemłania.