Strach. Epidemia lęku.

Strach.

Epidemia lęku.

Odwiedził mnie któregoś ranka dawno niewidziany znajomy. Nie tęskniłam. Wyciągał do mnie ramiona z ekranu telewizora. Udawałam, że nie widzę. Wychylał się z internetowego newsfeeda. Ignorowałam. Ale kiedy zaczęło mi się wydawać, że spogląda ukradkiem w stronę moich najbliższych, pozwoliłam mu schwycić mnie za gardło. Dziś oddycham jakby płyciej. Żyję jakby mniej intensywnie. Trochę po omacku idę przez to co nieznane. Za rękę trzyma mnie on. Za rękę prowadzi mnie strach. Wiem, że nie jest najlepszym przewodnikiem. Wiem, że lubi szeptać brzydkie rzeczy. Słowa obmierzłe. Słowa wślizgujące się przez uszy i osiadające kurzem na płucach. Ciężko oddychać. Lubi spod łóżka wyciągać strachy gorsze niż potwory z dzieciństwa. Im bardziej się boję, tym bardziej on rośnie w siłę. Tym bardziej słabnę.

W dziwnych czasach przyszło nam żyć. Z lękiem patrzę, jak wirus koloruje mapę naszego świata na czerwono. Kropeczki szybką łączą się w plamy, te rozlewają się jak nieostrożnie wylane wino. Wino podobno ciężko się spiera. Plama będzie prześwitywać, zostanie w nas pod cienką warstwą już na zawsze.

Miałam właśnie teraz być w Irlandii. Wznosić w górę kufle. Świętować 30 urodziny razem z setką Irlandczyków świętujących 17-go marca Dzień Świętego Patryka. Dziś z okazji nadchodzących urodzin bardziej niż kiedykolwiek życzę sobie zdrowia. Dla mnie. Dla najbliższych. Dla Ciebie. Dla nas wszystkich. I może odrobinę nudnej normalności. Narzekania na poranne wstawanie do pracy. Odliczania do piątku. Wkurzania się na korki. Zimnej kawy w pracy, gdy poranne obowiązki pochłoną zbyt bardzo. Obowiązków wpisanych w rubryki kalendarza. Rozmów o niczym i uśmiechów z byle powodu.

Staram się zerwać połączenie ze strachem. Zakończyć tę znajomość, stanowczym „Nie”. Nie słuchać jego szeptów. Odrzucać jego dłoń, szybko chwytać dłoń serdeczną. Zastępować jego uścisk, uściskiem serdecznym. Dziś wyciągam serdecznie rękę do Ciebie. I szepczę Ci do ucha: „To minie, to wszystko minie”. Trzymajmy się razem w tych dziwnych czasach. Dziś potrzebujemy tego bardziej niż kiedykolwiek. #zostanwdomu. Złośliwość schowaj w szafie. Nie szepcz brzydkich słówek w internecie. Nie siej strachu, gleba jest zbyt żyzna dziś. Nie przekazuj niesprawdzonych informacji. Nie krytykuj tych, którzy znaleźli się w trudnej sytuacji (bo na przykład postanowili wyjechać za granicę). Nie oceniaj. Wspieraj. Niech ludzie mądrzejsi, bardziej doświadczeni, walczą z naszym wrogiem. My możemy walczyć z tym, który podąża zaraz zanim. Możemy próbować pokonać strach. Razem raźniej, co nie?

 Wybaczcie patetyczny ton, trochę dziwna melodia mi w duszy dzisiaj gra.

#zostanwdomu

ale

#trzymajmysierazem

Oraz dużo siły i mocy dla tych, którzy w domu zostać nie mogą!