30 myśli na 30 urodziny

30 myśli na 30 urodziny

To są pierwsze urodziny, które wywołują we mnie więcej strachu niż ekscytacji. Po pierwsze trzydziestka, co nie?!? Kiedy to się stało? Ale spokojnie, jestem dzielna, wczoraj płakałam tylko przez chwilę. Poza tym z pewnością nie planowałam świętować tego dnia podczas tak przedziwnych czasów, a już na pewno nie podczas narodowej kwarantanny. W zasadzie to planowałam je spędzić dokładnie w Irlandii, gdzie tego samego dnia Irlandczycy obchodzą Dzień Świętego Patryka. Jednak wirus pokrzyżował moje plany i plany większości świata. Staram się jednak pomalować dziś swój świat na irlandzką zieleń, do serduszka przytulam irlandzką koniczynkę, życząc nam wszystkim szczęścia a przede wszystkim zdrowia, bo jak łatwo dziś zrozumieć, zdrowie to największe szczęście.

Łapcie moje przemyślenia, a ja wracam i wnoszę dalej kieliszki „na zdrowie”!

30 myśli na 30 urodziny

  1. Z każdym kolejnym rokiem czas leci naprawdę coraz szybciej. Dni zaczynają zbijać się w papkę, która bez problemu przecieka przez palce.
  2. Jednocześnie mam wrażenie, że za tym upływem czasu zupełnie nie nadążam, a moja dojrzałość siedzi wciąż w szkolnej ławce.
  3. Czasem jednak myślę, że wszyscy czasem czujemy się jak nieprzygotowany uczniak wywołany nagle przez życie do odpowiedzi. Mogę zgłosić nieprzygotowanie?
  4. Dorosłość coraz częściej polega na odkrywaniu, że robienie „dorosłych” rzeczy, bycie odpowiedzialnym, branie na siebie ciężaru decyzji jest tak samo trudne i przerażające jak kiedyś. Różnica polega tylko na tym, że wiesz, że musisz i pomimo strachu po prostu to robisz.
  5. Jestem w tym dziwnym punkcie pomiędzy „korzystaj z życia” a „zacznij ogarniać życie”. Odbijam się pomiędzy nimi jak piłeczka pingpongowa. Mam nadzieję, że w końcu upadnę na właściwą stronę.
  6. Czasem myślę, że nie istnieje jedna właściwa strona.
  7. Z przyjemnością odkrywam, że szczęście to często skromne, ulotne momenty, i wrażenia, niekoniecznie wielkie rzeczy, którymi warto chwalić się przed światem.
  8. Z jeszcze większą przyjemnością odkrywam, że świat ma gdzieś moje osiągnięcia i że nie muszę niczego nikomu udowadniać.
  9. Nienawidziłam określenia „wychodzenie ze strefy komfortu”. Niestety coraz częściej odkrywam, że najwięcej osiągnęłam właśnie będąc poza nią.
  10. Nie oznacza to jednak, że kiedykolwiek usłyszycie ode mnie, że wystarczy wstać z kanapy. Dobrze wiem, że nie każdy z nas ma taką samą kanapę. Niektórzy w ogóle jej nie mają.
  11. Jedną z najsmutniejszych lekcji, jakie dało mi życie jest ta, że świat sprawiedliwości i równości nie istnieje.
  12. Jedną z najbardziej pocieszających jest ta, że ten świat w dużej mierze budujemy my sami.
  13. Dawać wiele, nie liczyć na nic. To kolejny sprawdzian, który często oblewałam, mając pretensje do świata. Dziś, kiedy daję wiele od siebie, wiem, że nie robię tego po to, by dostać gratyfikację. Robię to po to, by być dobrym człowiekiem. A jest to zadanie najtrudniejsze z trudnych.
  14. Nie oczekuję też sprawiedliwości wobec ludzi, którzy wyrządzili mi krzywdę. Mam za sobą pewną historię, gdzie zostałam potraktowana potwornie, źle i niesprawiedliwie. A konsekwencje tego dosłownie odchorowałam. Kiedy osobom odpowiedzialnym przydarzyła się tragedia, zrobiło mi się niedobrze. Wiem, że to nie moja wina, choć nie życzyłam im dobrze. Mimo wszystko dziś wiem, że największy cios, jaki możesz zadać ludziom, którzy wcześniej kopnęli Cię w tyłek to ignorancja. I skupienie się na własnym życiu. I to najlepszy prezent, jaki możesz dać sobie samemu.
  15. Dorosłość ma sporo wad, ale też zalet. Jedną z moich ulubionych jest patrzenie na to, jak bliskie mi osoby, z którymi wypiłam niejedno piwo, które wpakowały się w niejedne tarapaty, a z innych tarapatów wyciągały mnie, układają sobie życie.
  16. Dziś wiem, że nie zawsze musimy być mocni. I że Ci o najtwardszej skorupie, są najmięksi w środku. Coraz rzadziej ubieram się w taki pancerz.
  17. Nigdy nie zrozumiem ludzi, którzy z dumą podkreślają, że do wszystkiego doszli sami. Niedawno udało mi się coś niesamowitego. Udało mi się spełnić moje marzenie z dzieciństwa. Mogłabym powiedzieć, że sama do tego doszłam. Że nikt mi nie pomógł. I w dużej mierze tak było. Zbyt wiele jednak widzę na tej drodze pomocnych dłoni i życzliwości losu. Jestem z siebie dumna, ale mam w sobie ogrom wdzięczności.
  18. Od kiedy mam psa, nie mogę sobie przypomnieć, jak było wcześniej. Ale z pewnością mniej puchoto, a wszystkie kąty, które wypełniają wszędobylskie kłaki, musiała wypełniać wszędobylska samotność.
  19. Pies przypomina, że czasem wszystko jest proste. Miłość jest prosta, bez niedomówień i fochów. Szczęście jest banalne. A kiedy czasem popełnimy błąd trzeba podkulić ogon i spojrzeć szczerze w oczy.
  20. Skończyłam trzydzieści lat, ale niewiele się zmieniło. Wciąż nie wiem, kim chcę być, gdy dorosnę.
  21. Wciąż też nie umiem w dorosłość. Ale zdradzić Ci coś? Nikt tak naprawdę nie umie. Wszyscy improwizujemy.
  22. Możesz mieć wokół siebie mnóstwo wspierających osób. Możesz otworzyć przed nimi drzwi do Twojego świata. Ale Twój świat zawsze będzie się kończyć w samotności. Inni w Twoim świecie zawsze będę mogli być tylko gośćmi.
  23. Tak, ja też się boję, że marnuję życie.
  24. Tak, ja też czasem czuję, że zmierzam donikąd.
  25. Tak, ja też czasem myślę, że wszyscy wokół sobie radzą, tylko nie ja. Wszyscy wokół też tak czasem myślą, wierz mi.
  26. Długo się miotałam i szukałam swojej zawodowej drogi. Dziś po raz pierwszy od dawna zagrzałam gdzieś miejsce na dłużej. Czasem się cieszę, że wreszcie znalazłam swoje miejsce. Czasem się boję, że po prostu nie mam już siły szukać.
  27. W dzieciństwie masz wrażenie, że jesteś uwięziony pomiędzy milionem „musisz”, „powinnaś”, „nie wypada”. Marzysz o dorosłości jak o chwili uwolnienia. Po czasie z przykrością odkrywasz, że tych „musisz” jest znacznie więcej.
  28. Długoletni związek jest jak dres. Znoszony, z dziurami, ale w niczym nie czujesz się tak dobrze i komfortowo.
  29. Coraz częściej męczą mnie SOCIAL MEDIA. W czasach, gdy ludzie wyrzucają z siebie zdania z prędkością palców sprawnie biegnących po klawiaturze, jakby od zawsze im tkwiły gdzieś w gardle, mnie słowa stoją ością w gardle. Nie chcę i nie mam siły mieć zdania na każdy temat.
  30. Im jestem starsza, tym większy we mnie spokój. Mniej potrzeby udowadniania innym. Udowadniania sobie. Zdobywania celów. Odhaczania z listy. Nie dlatego, że mi nie zależy. Chyba dlatego, że zależy mi na czymś zupełnie innym.