Nigdy nie będziesz wystarczający

Nigdy nie będziesz wystarczający

Halo, halo! Gdzie są te laury, na których można spocząć? No gdzie? No bo ja bym spoczęła sobie, a co! Chętnie nawet. Ale nie mogę przecież. No bo kim ja jestem i na czym miałabym spocząć. Skoro zamiast laurów mogłabym wyścielić, mogłabym pościelić sobie tak, żeby się nie wyspać, niezrealizowanymi planami, celami i społecznymi wymaganiami. Kiepski ten odpoczynek.

Gdybym mogła wybrać sobie imię byłoby to Nienasycona. Zawsze za mało. Zawsze „jeszcze tylko zrobię to i tamto”. Zdaję sobie sprawę, że mam dobre życie. Zdaję sobie, że wiele osób ma lepiej. Zdaję sobie sprawę, że wiele osób ma gorzej. Jestem gdzieś pośrodku i lubię ten swój mięciutki i milutki środek. Doceniam, bo często dostaję więcej niż bym myślała. Doceniam to, co mam, ale nie umiem za nic docenić siebie. Powiedzieć sobie, stara wyluzuj i weź po prostu weź głęboki oddech, zamiast nabierać w płuca powietrze do kolejnego biegu. Choć, szczerze mówiąc, ostatnio kiepską mam kondycję. Częściej stoję w miejscu i rozglądam się wokoło. Jest to jednak odpoczynek pełen wyrzutów sumienia, że przecież powinnam być tu i tam, robić to i tamto, a ja spoczywam i to nie na laurach nawet. No nigdy, ale to nigdy, nie potrafię być wystarczająca.

Myślę, że ten problem trwa od dawna. Już w szkole 4-rka oznaczała, że mogła to być 5-tka. 5-tka była ok, chyba że można było dostać 6. Nigdy nie było wystarczająco. Byłam kujonem. Chciałam być pierwsza. Nie zadowalały mnie drugie miejsca. Byłam tą wkurzającą dziewczyną ze szkoły, która ryczała, jak dostała trójkę. Zostało mi to do dziś. Wciąż pytam siebie: „Ej czy to już? Naprawdę myślisz, że to już wystarczy”. Odpowiedź zawsze brzmi: „Nie”.

Ostatnio jednak coraz częściej myślę, że to się nie zmieni. Granica będzie się zawsze przesuwać, aż powiem stop. Chciałabym powiedzieć stop. Naprawdę chciałabym powiedzieć stop. Chciałabym wykrzyczeć prosto z płuc. Ale póki co cichym głosikiem pytam siebie „Stop?”. I jeśli masz tak jak ja, to powiem Ci, że jest spora szansa, że póki sobie nie odpuścisz, to świat Ci nie odpuści. To zawsze będziesz niewystarczający(a). Zawsze będzie coś jeszcze. Już kiedyś pisałam o tym, że zdobywanie szczytów, ma tę wadę, że z każdego szczytu jeszcze lepiej widać kolejne… Szkoda, że nie umiem uczyć się na własnych błędach. Może Tobie się uda.

FUN fakt. Jak chciałam zapisać ten tekst, to pojawił się komunikat, że tekst o tym samym tytule już istnieje. Zaczęłam już kiedyś pisać coś podobnego. W 2017 roku… I choć tyle się zmieniło od tego czasu, tak wiele udało mi się zmienić, osiągnąć(?), jestem w zupełnie innej pracy, w zupełnie innym miejscu życia, to mentalnie wciąż jestem w tym samym punkcie. Dziś oglądałam serial, w którym bohaterka powiedziała, że choć miała ambicje na co innego, to ona totalnie kocha swoje „nudne” życie. Chciałabym kiedyś dojść do tego momentu. Tak, kiedyś byłoby mi jej trochę szkoda. Jak to tak? Spocząć na tych laurach? Jak ona może? Dziś jej zazdroszczę. Myślę, że ona śpi lepiej. I budzi się szczęśliwsza.

Może już jednak mam te laury, na których mogłabym spocząć? Albo chociaż odetchnąć chwilę? Może Ty też je masz?

Ściskam i drapię Waszę wewnętrzną lamę za uszkiem – Wasza Lama Sukcesu.

Hej, jeśli czujesz, że zdarza Ci się czasem coś zlamić, to zapraszam do naszego najmilszego stadka w internecie – LAMY SUKCESU