Ej ale wiesz, że nie musisz zasłużyć na odpoczynek?

Ej ale wiesz, że nie musisz zasłużyć na odpoczynek?

No bo ja na przykład nie wiem. Nie zawsze. W zasadzie to zazwyczaj myślę, że muszę. Ale dziś postanowiłam przypomnieć sobie, że się mylę. Już kiedyś pisałam o tym, że nie umiem odpocząć i choć od czasu do czasu udaje mi się wygrać walkę z własną wolą i trochę odpuścić, to potem znów ląduję w samym środku bitwy, na ringu, znokautowana (a jakże!) przez własną głowę. Dlatego dziś piszę tę „rozprawkę” (nie bierzcie tego na serio, choć kocham pisać, w rozprawkach byłam zawsze beznadziejna), by wstać na równe nogi i przekonać swoją własną głowę, że nie ma racji.

Celem moich rozważań jest udowodnienie sobie i wszystkim innym, że nie trzeba zasłużyć na odpoczynek. Moja teza brzmi: odpoczynek dla każdego! Wedle potrzeb, bez względu na zasługi!

Pojęcie zawarte w temacie jest jednym z najważniejszych zagadnień ludzkiej kultury (tak, skopiowałam to z przydatnych zwrotów przy pisaniu rozprawki, ale absolutnie się zgadzam). Ostatnio szło mi całkiem dobrze, muszę Wam przyznać. Kiedy miałam czas i siły na tak zwane głupoty a także na rzeczy bardziej produktywne, to oczywiście nie miałam do siebie pretensji, kiedy spędzałam kolejną godzinę na Netflixie (bo zapewne podświadomie czułam, że zasłużyłam). Ale kiedy życie dodało trochę za dużo punktów na moją „to do list” i kiedy czasem nawet obejrzenie głupiego serialu wydawało się zbyt wymagające, zaczęłam znów rozliczać się jak skarbówka. I znów zaczęłam myśleć, że nie mam prawa do oglądania głupich seriali, kiedy nie zrobiłam czegoś produktywnego.

Rozpocznę swoje rozważania od najsilniejszego argumentu. Absolutnie każdy zasługuje na oglądanie głupich seriali! No poważnie, każdy powinien mieć do tego pełne prawo. Bez rozwinięcia. Ten argument jest bezdyskusyjny.

Nie sposób pominąć jeszcze jednego argumentu, a mianowicie, żeby być produktywnym, czasem trzeba być bardzo nieproduktywnym. Niekiedy obejrzenie kilku bardzo mało lotnych odcinków, sprawia, że ja potrafię być lotna bardziej. Kiedy wpuszczę do swojej głowy trochę pustych refleksji, pośmieję się z głupich głupotek i poprzeżywam mało ambitne dramy, to potem moja głowa staje się gotowa do przyjęcia bardziej ambitnych zadań. Jest to dowód potwierdzony empirycznie!

Ktoś mógłby spytać: „A co jeśli czasem oglądanie głupot/robienie nic wcale nie sprawia, że potem jesteśmy bardziej produktywni”? Weźmy więc pod uwagę, że jeśli nawet obejrzenie serialu to za wiele, to znaczy, że nie jest to najlepszy dzień, żeby walczyć o status najbardziej produktywnej osoby. Czasem fajnie jest zawalczyć o status najbardziej wypoczętej i zrelaksowanej. Z doświadczenia wiem, że te osoby mają potem niezłe fory w walce o to poprzednie.

Moje rozważania byłyby niepełne, gdybym nie przytoczyła jeszcze jednego argumentu. Jak nie masz siły na nic innego niż obijanie się to jest duża szansa, że Twój organizm wysyła Ci bardzo jasny komunikat. Wiesz, coś jak wtedy, gdy burczy Ci w brzuchu. Zmęczenie, które nie pozwala Ci realizować zadań, które chcesz przed sobą stawić, jest pierwszym problemem, który musisz rozwiązać. To jakbyś był głodny i chciał zrobić coś ważnego. Każdy z nas to zapewne miał. Jasne, czasem to zrobisz. Dużo dłużej niż zwykle, bo skupienie zazwyczaj jest nieco cięższe. A czasem Twój organizm się wkurzy i wyśle Ci silniejsze sygnały, jak mroczki przed oczami, aż w końcu się poddasz i pójdziesz coś zjeść. A potem skończysz rozpoczęte zadanie szybciej, lepiej i efektywniej. Proste? Proste! Czasem naprawdę musisz odpocząć. Po to, żeby znów móc dzielić życie na produktywność i jej brak. W ogólnym rozrachunku zapewne i tak wyjdziesz na plus.

W świetle przetoczonych argumentów, jasne jest (no bo światło argumentów jest chyba wystarczająco, ostre, nie?), że NIE MUSISZ ZASŁUŻYĆ NA ODPOCZYNEK! Na postawione w temacie pytanie odpowiadam więc NIE MUSISZ ZASŁUŻYĆ NA ODPOCZYNEK! Na zakończenie, chcę podkreślić, że NIE MUSISZ ZASŁUŻYĆ NA ODPOCZYNEK! Z tego, co napisałam wynika, że NIE MUSISZ ZASŁUŻYĆ NA ODPOCZYNEK! Przetoczone argumenty wystarczą, by stwierdzić, że NIE MUSISZ ZASŁUŻYĆ NA ODPOCZYNEK!

No ja tam siebie nawet przekonałam, ale facetka od polaka pewnie i tak by się czepiała… A co Wy sądzicie?

Pozdrawiam i tulę Waszą wewnętrzną lamę – Wasza Lama Sukcesu. Idę odpalić jakiś serial, w końcu po napisaniu tego tekstu chyba zasłużyłam? 😉

PS, jeśli czujesz, że LAMA SUKCESU to Ty – to wbijaj do naszego –> stadka!